Jesienią 1765 r. 18-letni arcyksiążę Piotr Leopold, młodszy syn cesarzowej Austrii Marii Teresy i Franciszka I, przybył wraz ze świeżo poślubioną żoną, hiszpańską infantką Marią Luizą do Wielkiego Księstwa Toskanii.
Opuścił ojczyznę, ponieważ spotkała go tragedia. 18 sierpnia podczas uroczystości weselnych, które rodzice urządzili im w Innsbrucku, Piotr Leopold udał się wraz z
ojcem do miejscowej opery. Bawili się przednio, ale gdy przed północą wracali karetą do pałacu, Franciszek I nagle zasłabł i po chwili osunął się na kolana syna. Weselna feta
zamieniła się w czas żałoby.
Piotr Leopold natychmiast postanowił objąć władzę w toskańskich włościach oddanych mu jako wiano. Nie zamierzał nimi rządzić (jak czynił jego ojciec) z oddali. Wiedział też, że pod okiem despotycznej matki nie rozwinie skrzydeł jako władca udzielnego państwa.
Zamierzał jednak rządzić Toskanią wedle reguł, które znał z dzieł ulubionych oświeceniowych filozofów. Planował reformę podatków, niewydolnego średniowiecznego
systemu gildii oraz produkcji rolnej. Do tych planów wkrótce dodał jeszcze jeden.

*****

Po powrocie do Florencji wpadł mu w ręce traktat „O przestępstwach i karach” markiza Cesarego Beccarii z 1764 r., napisany przez niego na prośbę braci: Pietra badającego historię tortur oraz Alessandra, urzędnika więziennego. Bracia dostarczyli Cesaremu materiału na poparcie rewolucyjnych tez, które znalazły się w jego książce. Jakie są właściwe kary za przestępstwa? Czy kara śmierci jest rzeczywiście użyteczna, czy też konieczna dla zapewnienia społeczeństwu bezpieczeństwa i porządku? Czy tortury i męczarnie są zgodne z zasadą sprawiedliwości i czy odpowiadają celowi prawa? Jaki
jest najlepszy środek służący zapobieganiu przestępstwom? - pytał w niej Beccarii.
Książę przejął się tezami Beccariego.

*****

O karach hańbiących, wymyślnych torturach i barbarzyńskich egzekucjach - czytaj w poniedziałkowej „Ale Historii”, dodatku do „Gazety Wyborczej”.