Czego tak naprawdę się boimy? Co jest potrzebne, żeby uruchomić w nas ten charakterystyczny ścisk wnętrzności, napięcie mięśni i mrowienie na plecach? No i dlaczego tak to lubimy, że twórcy horrorów wciąż mogą planować kolejne produkcje?

Jak organizm reaguje na strach? Każdy z nas zna to uczucie: nagłe uderzenie silnych emocji, krótki wybuch gorąca w ułamku sekundy zalewający całe ciało, błyskawiczny skurcz mięśni, haust powietrza zaczerpnięty mimowolnie.

Gdy coś nas przestraszy, nasz mózg, a dokładniej ciało migdałowate, dzwoni na alarm. Wtedy jak strażacy wezwani na akcję ruszają do boju hormony: adrenalina, noradrenalina, dopamina. Powodują one rozszerzenie źrenic. Wtedy wpada do nich więcej światła, możemy więc więcej zobaczyć, szczególnie w mroku, dostrzec coś, co czai się i dybie na nasze życie. Zwiększa się objętość klatki piersiowej i rozszerzają oskrzela, żeby łyknąć więcej tlenu. Lepiej natleniona krew jest też sprawniej rozprowadzana po organizmie, bo serce zaczyna bić szybciej i podnosi ciśnienie krwi. Na tę bogatą w tlen krew już czekają mięśnie, które się napinają, mobilizując do podjęcia działania (walki lub ucieczki) w każdej chwili. Przewidując ostrą jazdę, ciało się poci, żeby w trakcie walki czy szybkiej ucieczki uniknąć przegrzania.

Równolegle toczy się też drugi proces - weryfikacji źródła zagrożenia. Mózg analizuje bodziec, który nas przestraszył, przygląda mu się krytycznie, szuka racjonalnych wyjaśnień, innych niż zagrożenie. Jeśli je znajdzie i uzna za prawdopodobne, odwołuje alarm, a nam po całej akcji pozostają jedynie krótkotrwałe uczucie ciepła na plecach i karku, przyspieszone bicie serca i ewentualnie nerwowy śmiech - oznaka gwałtownego odprężenia.

Dlaczego lubimy się bać? Bo mamy zbyt ustabilizowane i bezpieczne życie? Lubimy kiedy niebezpieczeństwo jest fikcyjne, ale strach prawdziwy. Czego się najbardziej boimy? I dlaczego pająków? Kiedy czujemy się nieswojo? - we wtorek w magazynie "Nauka dla Każdego".