Duża w tym była zasługa sir Waltera Scotta, który w powieści historycznej "Ivanhoe" z 1819 r. barwnie przedstawił postaci dobrego rozbójnika i jego kompanów. Łotrzyka o złotym sercu (choć w wersji Scottowskiej o niezupełnie nieposzlakowanym charakterze) pokochali nie tylko brytyjscy czytelnicy.

W 1883 r. wyszły "Wesołe przygody Robin Hooda" amerykańskiego pisarza Howarda Pyle'a, książka dla młodzieży skrząca się humorem i posiadająca duże walory pedagogiczne, która zrobiła błyskawiczną karierę. Dla wielu chłopców szlachetny łucznik z lasów Sherwood w hrabstwie Nottinghamshire stał się idolem.

Popularność literackiego Robin Hooda skłoniła XIX-wiecznych historyków do poszukiwań rzeczywistego pierwowzoru tej postaci. Szybko się okazało, że mimo względnej mnogości dostępnych źródeł o sławnym od wieków w angielskim folklorze banicie jest niewiele wiarygodnych informacji.

W 1852 r. Joseph Hunter, anglikański ksiądz i archiwista, przedstawił wyniki badań na temat genezy średniowiecznych opowieści o Robin Hoodzie. Najpierw skupił swą uwagę na pochodzącej z drugiej połowy XV w. balladzie "A Gest of Robyn Hode" ("Dzieło Robyna Hode") publikowaną w XVI w. także pod innymi tytułami. Pojawia się w niej postać króla Edwarda, który dowiaduje się o istnieniu bandy rzezimieszków od pewnego szeryfa będącego w konflikcie z rycerzem Richardem at the Lee. Tego ostatniego wspiera herszt łotrzykowskiej grupy i świetny łucznik Robyn Hode (zwycięzca konkursu o srebrną i złotą strzałę na zamku szeryfa). Sir Richard jest jego dłużnikiem. Robyn, próbując pomóc Richardowi, zabija szeryfa, a niedługo potem do kryjącej się po lasach bandy trafia sam król przebrany za mnicha. Rozbójnik i władca zostają przyjaciółmi, ale Robyn dowiaduje się, kim naprawdę jest jego nowy druh, gdy przegrywa z nim w zorganizowanym przez kompanów konkursie łuczniczym. Wtedy to rycerz Richard oznajmia wszystkim, że zwycięzcą jest przebrany za mnicha król Edward. Władca przebacza Robynowi winy i ułaskawia go, a rozbójnik przystaje na służbę u króla i jedzie z nim do Nottingham, ale wytrzymuje tam tylko 15 miesięcy i znudzony dworem postanawia wrócić do swej bandy w Barnsdale koło Yorku w północnej Anglii. Wraca do lasu i zostaje ponownie hersztem banitów przez następne 22 lata. Ginie w wyniku zdrady swej krewnej, przeoryszy z Kirklees.

Jak zauważył Joseph Hunter, w średniowiecznych kronikach są informacje, że między kwietniem i listopadem 1323 r. Edward II (panował w latach 1307-20) odbył podróż po Anglii. Z rachunków dworu królewskiego z następnego roku wynika zaś, że niejaki Robyn Hood pozostawał na służbie królewskiej od 24 marca do 22 listopada 1324 r. Wtedy to, jak napisano, ów tajemniczy sługa "nie mógł już dłużej pracować". Czy Robyn - sługa Edwarda II - to postać z ballady, która stała się popularna w Anglii półtora wieku później?

Hunter głęboko w to wierzył i szukał dalszych informacji na temat dworzanina z dworu Edwarda. Zdaniem tego badacza Robyn Hood to nie kto inny niż Robert Hood, który według XIV-wiecznych źródeł w latach 1316-17 dzierżawił posiadłość Wakefield niedaleko Yorku. Wakefield leży kilkanaście kilometrów od Barnsdale w hrabstwie Yorkshire i w wielu średniowiecznych przekazach kojarzona jest z Robin Hoodem i jego zgrają, a w najstarszych opowieściach o słynnym łuczniku występuje częściej niż lasy Sherwood nieopodal Nottingham. Co więcej, żoną Roberta Hooda była niejaka Matilda, a jego ojcem - leśniczy o imieniu Adam. W dużo późniejszych opowieściach obie te postaci pojawiały się bardzo często, choć Matilda występowała raczej jako Maid Marian (w polskich tłumaczeniach lady Marion).

Hunter sugerował, że Robert Hood z Wakefield wziął udział w dowodzonej przez Thomasa Lancastera antykrólewskiej rebelii w 1322 r., a Edward II ułaskawił go w Nottingham właśnie w listopadzie roku następnego. Odtąd pan na Wakefield miał pozostawać na służbie królewskiej. Teoria Huntera z początku wielu wydała się bardzo przekonująca, ale szybko w XIV-wiecznych królewskich rejestrach odkryto, że Robert Hood był w najbliższym kręgu władcy już 27 czerwca 1323 r., co najmniej kilka miesięcy przed proponowaną przez Huntera datą ułaskawienia rzekomego banity z Wakefield. I cała misterna konstrukcja legła w gruzach, co naturalnie nie powstrzymało rozwoju badań robinhoodologicznych.

O szukaniu pierwowzoru Robin Hooda czytaj w najnowszym "Ale Historia", dodatku do poniedziałkowej "Gazety Wyborczej".