W głowie bije ci drugie serce. Wiesz, że cokolwiek się wydarzy w najbliższej przyszłości, wydarzy się w łazience. Lub - jeśli sprawy przybiorą gorszy obrót - po drodze do niej. W ustach masz kapeć. Dopada cię rozstrój żołądka, osłabienie i ogólne poczucie nędzy.

[Jest to fragment tekstu, który w środę ukaże się w magazynie "Tylko Zdrowie" ]

To syndrom dnia następnego, czyli kac, nazwany tak od niemieckiego - jakże trafnego określenia - Katzenjammer ("koci jęk").

Jakie są przyczyny występowania tej pożałowania godnej przypadłości? Następuje tu cały splot nieszczęść, z których tylko niektóre są dziś dobrze zbadane i rozumiane.

Żebyś został w jamie

Ważny czynnik to odwodnienie. Alkohol zaburza wydzielanie hormonu, który hamuje wydzielanie moczu. To tłumaczy kolejki do toalet w barach i na imprezach. Odwodnienie pociąga za sobą pragnienie, osłabienie i lekkie otumanienie. Równolegle spożycie alkoholu obniża też poziom cukru we krwi, co przekłada się dodatkowo na zamroczenie i osłabienie mięśni. Masz wrażenie, że zamiast kości masz wypchane skarpetki? Witaj w klubie!

Tymczasem organizm, usiłując uporać się z alkoholem, uwalnia substancje chemiczne, które potrafią być bardziej toksyczne niż sam alkohol. To one są przyczyną nudności i przemożnego wstrętu do jedzenia. Wreszcie alkohol wywołuje stan zapalny. Białe krwinki wypluwają do krwiobiegu substancje zwane cytokinami. Te same cytokiny obecne są w naszej krwi, gdy dopada nas grypa. Nic dziwnego, że czujemy się podobnie - pęka nam głowa, bolą mięśnie, a każdy ruch wymaga nadludzkiego wysiłku.

Oczywiście kac nie ogranicza się wyłącznie do objawów czysto fizycznych. Skacowani mają trudności z koncentracją, wydłuża się ich czas reakcji, upośledza percepcja wzrokowo-przestrzenna. Testy wykonane na grupie zawodowych pilotów i kierowców pokazały, że dzień po alkoholu ich wyniki na symulatorach były znacznie poniżej standardów. Przepisy zabraniają jazdy po pijanemu i milczą w sprawie jazdy na kacu, ale skacowany kierowca to niemałe zagrożenie.

Nie sposób pominąć także emocjonalnego wymiaru kaca - poczucia smutku, lęku, obrzydzenia samym sobą i ostatecznej porażki. To mniej więcej to, czego doświadcza bohater opowiadania Franza Kafki, który pewnego dnia budzi się przemieniony we wstrętnego olbrzymiego karalucha. Kafka musiał to przeżyć niejeden raz.

Herbata z mrówek, czyli jak ludowa mądrość każe radzić sobie z kacem

Rosja: popularnym remedium na nadużycie jest tu szklaneczka zalewy, w której kisiły się ogórki. Sól pomaga w wyrównaniu poziomu elektrolitów, a powstałe w procesie fermentacji bakterie wspomagają florę jelitową.

Namibia: bawole mleko. Ten napój zawiera niemal wszystko z wyjątkiem bawolego mleka, naturalnie. Składa się z gęstej śmietanki z rumem i ziołowym likierem, czyli jest odmianą naszego klina.

Meksyk: pancita, czyli flaczki wołowe gotowane w bulionie z pomidorami i chilli, podawane z cebulą, limonką, siekaną kolendrą i oregano.

Australia: rdzenni Australijczycy tradycyjnie leczyli ból głowy oraz przeziębienia spożywaniem zielonych mrówek. Odkąd rozpowszechnił się alkohol, mrówki stanowią również remedium dnia następnego. Zwykle podaje się je w formie naparu. Można też spożywać je na surowo.

Więcej o kacu i sposobach walki z nim czytaj w środę w magazynie "Tylko Zdrowie"

 

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl