- Rodzeństwo to fantastyczna sprawa, socjalizuje nas, uczy otwartości, negocjowania, rozumienia emocji, interakcji z rówieśnikami - wylicza dr Przemysław Tomalski, kierownik Pracowni Neurokognitywistyki Rozwojowej UW, przy której założył pierwsze w Polsce laboratorium badania rozwoju poznawczego niemowląt BabyLab UW. Sam ma starszą siostrę i brata. - To widać, gdy rodzice idą z dzieckiem, które nie ma rodzeństwa, po raz pierwszy do żłobka czy przedszkola. Takie dzieci boją się obcych, są niezadowolone, bo cała uwaga otoczenia nie skupia się tylko na nich - dodaje.

To fakt, że życie z siostrą i bratem ma swoje minusy, bo jest nieustanną rywalizacją o zasoby, z których najcenniejszym jest uwaga rodziców. Ale wspólne zabawki też ujdą.

Laurie Kramer, psycholożka z University of Illinois, przebadała pod kątem konfliktów rodzeństwa w wieku od trzech do dziewięciu lat i obliczyła, że podczas 45-minutowej zabawy sprzeczki między dziećmi wybuchają średnio co 18 minut. Brzmi to groźnie, ale badaczka pociesza, że przecież konflikty także czegoś uczą. - Rodzeństwo walczy między sobą, ale uczy się w tym czasie, jak konflikty rozstrzygać - zauważa Douglas Downey z Ohio State University, który w 2004 roku badał pod kątem socjalizacji przedszkolaki. Te, które nie miały rodzeństwa, uzyskiwały średnio niższe wyniki w zakresie nawiązywania relacji z innymi i z samokontroli. Inne badanie pokazało, że tam, gdzie nie ma rodzeństwa, konflikty na linii dziecko - dorośli są rozwiązywane przez dorosłych we właściwy dla nich sposób. Gdy konflikt dotyczy dzieci, muszą się one uczyć zarządzania konfliktem i negocjacji samodzielnie, bez ingerencji dorosłego, bez bycia traktowanym w ulgowy sposób.

Na szczęście jedynacy, zamiast zostać egoistycznymi outsiderami, socjalizują się dzięki rówieśnikom, co udowodniła współpracownica Downeya Donna Bobbitt-Zeher. W pracy "Good for Nothing: Number of Siblings and Friendship Nominations among Adolescents" poprosiła 13,5 tys. dzieci od 11. do 18. roku życia, by wypisały nazwiska pięciu swoich najlepszych przyjaciół. Sprawdzając, jak często dana osoba była wskazywana jako przyjaciel, a więc jaką cieszyła się popularnością wśród rówieśników, badacze uznali, że popularność jedynaków wcale nie różniła się od popularności posiadaczy rodzeństwa. Czynnikami, które miały znaczenie dla wyników, były: status społeczny i ekonomiczny, wiek rodziców, rasa oraz to, czy nastolatek mieszkał z obojgiem czy tylko z jednym ze swych biologicznych rodziców. Wyniki świadczą o tym, że w trakcie nauki szkolnej pojawia się "mnóstwo sposobności do rozwijania umiejętności społecznych" - wskazuje badaczka.

Rodzeństwo uczy nas innych umiejętności społecznych niż rodzice. Ci ostatni pokazują, jak zachować się w formalnych okolicznościach - np. w teatrze czy podczas wizyty. Tymczasem rodzeństwo jest modelem zachowań w sytuacjach bardziej nieformalnych - np. jak się zachowywać w szkole, na ulicy, wśród innych dzieci, tak by być lubianym. - Jest bliższe środowisku społecznemu, w którym dzieci funkcjonują przez większą część dnia, dlatego nie należy przeoczyć ich wkładu w to, kim się stajemy - mówi Laurie Kramer.

Cały tekst czytaj we wtorek w magazynie "Nauka dla Każdego".