Polub nas na Facebooku

Chcesz zamieszkać w Kuwejcie? Proszę bardzo - ale najpierw zapraszamy na obowiązkowe testy DNA.

Kuwejt jako pierwsze państwo na świecie nałożył właśnie na wszystkich obywateli i zagranicznych rezydentów obowiązek poddania się badaniom genetycznym. Cel: stworzenie nowego systemu identyfikacji mieszkańców. Opornym grozi rok więzienia i kara w wysokości ponad 30 tys. dol. A jeśli spróbujesz oszukać i przemycić do testów próbkę nie swojego DNA, możesz trafić za kratki nawet na siedem lat.

Skąd taki pomysł? To efekt czerwcowego zamachu bombowego, w którym zginęło 26 osób, a rannych zostało ponad 220. Władze Kuwejtu spodziewają się, że system pozwalający na natychmiastową, pewną identyfikację podejrzanych na podstawie DNA zwiększy bezpieczeństwo Kuwejtczyków. I nie waha się wydać 400 mln dol. na bazę danych i testy dla ponad 4 mln ludzi.

Wciąż uważasz, że rutynowe grzebanie w genach to science fiction, a nie codzienność? Albo że to realia arabskiej monarchii?

Jeśli tak, to spieszymy donieść, że już istniejąca brytyjska narodowa baza danych o DNA kryje w sobie informacje o... ponad 6,5 mln osób!

Utworzona i przez lata prowadzona przez policję na Wyspach kartoteka zawiera unikatowe sekwencje DNA pobranego od sprawców przestępstw. A także od podejrzanych. No dobrze - od wszystkich, którzy od 2005 r. trafiali na dowolny brytyjski posterunek w roli podejrzanych. A jeśli potem okazywali się niewinni lub byli sprawdzani przez pomyłkę? Cóż... ich genetyczne dane i tak pozostawały w bazie.

A co słychać w tej dziedzinie w USA, kraju demokracji i swobód obywatelskich? Co w ogóle mówi nam badanie DNA? Czy odkryjesz z ich pomocą nieznane gałęzie rodowego drzewa? "Kawałek z Irlandii, ciut z Azji i szczypta z Afryki Południowej". Do czego może się to przydać? Nie zawsze chodzi o pieniądze! - wszystko o testach DNA - we wtorkowej "Nauce dla Każdego" magazynie "Gazety Wyborczej"

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl