Polub nas na Facebooku

- Fabuły istnieją tylko w fabułach. Jedyną sensacją w filmach jest samo życie - twierdzi Wim Wenders. Można to porównać do dziennikarskich wywiadów, które istnieją tylko w wywiadach. Na co dzień nikt w ten sposób nie rozmawia. I nikt nie żyje tak jak w filmach, zwłaszcza amerykańskich.

Wenders rzucił wyzwanie hollywoodzkiej narracji filmowej. W swoich obrazach szukał namiastki prawdziwego życia zamiast fabularnej rozrywki.

Studiował medycynę i filozofię, ale ostatecznie skończył tylko Wyższą Szkołę Telewizyjno-Filmową w Monachium. Pisywał też recenzje i teksty teoretyczne dla prasy, co zresztą uważał za lepszą szkołę nawet od filmówki. Zastanawiał się też, czy nie zostać pisarzem, fotografem albo malarzem.

Dwa razy omal nie zrezygnował z reżyserii na rzecz malarstwa. Za każdym razem po filmowej wpadce.

O filmach, które zobaczymy w przeglądzie jego twórczości, czytaj w piątek w "Telewizyjnej", dodatku do "Wyborczej"

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl