Komisje powstały w 2012 r., aby ułatwiać pacjentom lub ich rodzinom uzyskanie odszkodowania albo zadośćuczynienia za błąd w leczeniu, złą diagnozę czy zakażenie. Nie trzeba już kierować sprawy do sądu. Wystarczy złożyć wniosek do komisji. Ta, przynajmniej w teorii, musi go rozpatrzyć w ciągu czterech miesięcy. Komisja nie orzeka o winie lekarza czy pielęgniarki. Stwierdza tylko, czy doszło w szpitalu do zdarzenia, w którego wyniku pacjent doznał szkody, np. został okaleczony albo niepotrzebnie cierpiał. W istocie więc komisje orzekają o błędach, jednak celowo w ich nazwie słowo "błąd" zastąpiono słowem "zdarzenie". Chodziło o to, by nie drażnić lekarzy.

Czasami szpitale proponują rażąco niskie odszkodowania, a niekiedy godzą się wypłacić po 200 czy 300 tys. zł. Zatemm warto spróbować. W pierwszym roku istnienia komisji wpłynęło do nich tylko kilkaset wniosków, w zeszłym roku zaś rozpatrywanych było już 5 tys. spraw.

 

Gdzie i kto może złożyć wniosek? Co wpisać we wniosku? Co trzeba sprawdzić przed złożeniem wniosku i jakie są opłaty? Czytaj we wtorek w "Wyborczej"

 

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl