Nie dajcie się zwieść pozorom - "Disco polo" to nie żadne tam fotosafari na polskiej prowincji, w krainie dziurawego asfaltu, przydrożnych spelun i ogórków kiszonych. Ta komedia to coś między historią o drodze od pucybuta do milionera a powiastką o Janku Muzykancie - tak o filmie "Disco Polo" Macieja Bochniaka pisał w swojej recenzji Witold Mrozek.

W weekend otwarcia film przyciągnął do kin ponad 250 tys. widzów . Na jego sukces złożyły się niekonwencjonalny pomysł, poczucie humoru reżysera, świetna obsada, a wreszcie pełna rozmachu realizacja. W opinii krytyków "Disco Polo" jest filmem, które może godzić przeciwników i miłośników disco polo, które w filmie Bochniaka przewrotnie pokazano jako spełnienie naszego american dream czasów transformacji.

- Bochniak to jeden z najciekawszych debiutantów ostatnich lat. Czuje filmową formę, żongluje konwencjami i gatunkami - nadaje filmowi rozmach i wciągający rytm teledysku - uważa Witold Mrozek Film DVD "Disco Polo" z książką do kupienia w piątek z "Gazetą Wyborczą".

"Disco polo" - ZWIASTUN