Do jakiej partii się zapisać, aby jak najszybciej dostać pracę? To żart popularny wśród studentów ostatnich lat studiów. Reporterzy "Gazety Wyborczej" zebrali ponad 50 przykładów posad obsadzonych według klucza partyjno-rodzinnego: w szkołach, szpitalach, zakładach komunikacji miejskiej, a nawet w galerii sztuki.

1300 zł dostał w Opolskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego (na specjalnie utworzonym stanowisku asystenta ds. organizacji i promocji) mąż posłanki PiS, która wraz z dyrektorem OODR zasiadała w komitecie przygotowującym obchody Ogólnopolskich Dni Pszczelarza.

3,5 tys. zł zarabiał w spółce miejskiej Grupowa Oczyszczalnia Ścieków w Łodzi syn byłej radnej PO (dziś usunięta przez sąd partyjny). Pracował jako wiceszef marketingu spółki. Do jego obowiązków należało przebieranie się za szopa pracza i chodzenie do szkół oraz przedszkoli w ramach akcji "Szanuj sedes. Woda wraca". Tyle samo zarabiał szwagier burmistrza Końskich (woj. świętokrzyskie) zatrudniony jako kierownik gminnego składowiska odpadów.

8 tys. zł zarabiał w ubiegłym roku działacz współrządzącego Mazowszem PSL jako dyrektor samorządowego Mazowieckiego Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia w Radomiu.

Czytaj od poniedziałku w "Gazecie Wyborczej".

Więcej