Muzyka Mozarta ma rozpalającą energię. Może nie zaprowadzi cię na barykady, ale spowoduje wyrzut dopaminy. Mija 40 lat od światowej premiery "Amadeusza".

Ten film był wielkim przebojem i zdobył aż osiem Oscarów w tym za scenaruiusz, reżyserię, kostiumy.

Nie byłoby jednak „Amadeusza", a zwłaszcza wrażenia, które wywołuje na widzach, gdyby nie muzyka Mozarta, która jak niekończąca się baśń przewija się przez cały film, w naturalny sposób wpleciona w jego narrację.

Mozart i Salieri. Fakty i fakty filmowe

Pojawia się tam nie jako dodatek czy ilustracja, ale jako jedna z głównych postaci dramatu, o ile nie najważniejsza. A brzmi tak wspaniale, bo nagraniami dyrygował Neville Marriner.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Agata Żelazowska poleca
Czytaj teraz

Przydatne linki

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Jeden z moich ulubionych filmów.
    Podobnie jak inny film Formana Hair.
    @rozliczymy_to_wszystko
    no i Lot nad Kukulczym Gniazdem
    już oceniałe(a)ś
    20
    0
    @yogi&ranger
    Też, ale trochę mniej : )
    już oceniałe(a)ś
    2
    2
    @rozliczymy_to_wszystko
    Hair się niestety - ale tylko moim zdaniem! - zestarzało.
    już oceniałe(a)ś
    5
    1
    @Evergreen1234
    Powiem szczerze - dawno nie widziałem.
    Ale jeszcze dawniej temu temu (gdzieś w latach 80. jak ten film dotarł do Polski z planowym kilkuletnim opóźnieniem), jak poszedłem na Hair, to wyszedłem z seansu i kupiłem jeszcze raz bilet i poszedłem jeszcze raz. Jako że grali u mnie w mieście tylko dwa dni, to następnego dnia poszedłem jeszcze dwa razy. Wiem że to dla osób wychowanych w epoce Internetu i multipleksów dziwaczne zachowanie, ale pragnę zauważyć, że wtedy nawet nie było jeszcze video i albo się oglądało teraz, albo nie wiadomo kiedy (z naciskiem na "nie wiadomo").

    Wracając do filmu, to owszem jest trochę nadęty w swej pacyfistycznej wymowie, ale zasadniczo jak na musical to całkiem niezły. Można się czepiać trochę do gry aktorskiej, ale muzyka ratuje wszystko.
    już oceniałe(a)ś
    15
    0
    @rozliczymy_to_wszystko
    Piękna historia...
    Miałam podobnie!
    Kiedy Hair leciał w kinie w okolicy - byłam tam obowiązkowo.
    W jednym z kin pani w kasie zakomunikowała, że dla dwóch osób (byłyśmy z koleżanką) seansu nie będzie, musi być co najmniej pięć osób. Więc poszłyśmy na przystanek autobusowy (zaraz obok kina) i zgarnęły paru znajomych. Seans się odbył ;-)
    już oceniałe(a)ś
    11
    0
    @rozliczymy_to_wszystko
    Mam to samo!!! Oba widziałam po kilka?naście razy!
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @TrzyKury
    @ewk7
    Czyli nie tylko ja poszedłem parokrotnie : )

    P.S. Też pamiętam że w kinie było słabo z frekwencją : /
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @rozliczymy_to_wszystko
    To juz 40 lat. Jaki ja stary jestem. A Lot i Hair byly jeszcze wczesniej. Kiedyś to było dobre kino (narzekania staruszka) a nie jakieś transformersy - :)
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    muzyka genialna, podobnie jak film.
    już oceniałe(a)ś
    60
    0
    Film ponadczasowy. Scena komponowania confutatis na łożu śmierci, gdzie wybrzmiewają osobno poszczególne instrumenty następnie połączone w całość, nauczyła mnie słuchać muzyki.
    już oceniałe(a)ś
    50
    0
    Salieri nie jest przedstawiony jako miernota. Po prostu miał pecha żyć w czasach Mozarta i na tym polega jego dramat. Dramat doskonałego rzemieślnika w zderzeniu z talentem geniusza. Na bezrybiu i rak ryba, ale w tym układzie mógł być wspaniałym rakiem, ale na drodze spotkał homara. Taka moja swobodna trawestacja porzekadła.
    @Optionfree
    Też to zauwazyłem. Forman wcale nie pokazuje Salierego jako beztalencie, po prostu konfrontuje go z niezbyt rozgarniętym geniuszem
    już oceniałe(a)ś
    5
    1
    Rewelacyjny, ponadczasowy film, którego nie można przecenić jak i samego Mozarta
    już oceniałe(a)ś
    44
    0
    Powinny być dwa Oskary, drugi oczywiście dla odtwórcy Mozarta T. Hulce.
    już oceniałe(a)ś
    40
    0
    Jeden z ukochanych i wiecznie żywych filmów. A Formana ubóstwiam
    już oceniałe(a)ś
    37
    0
    Strzałem w 10 był też wybór Marrinera. Takiego "kopa" w wykonaniach Mozarta nie słyszałem chyba u żadnego innego dyrygenta. Zero rozmemłania, tak częstego np. w Requiem pod innymi batutami. Czysta, mroczna energia zamiast smętnego, żałobnego zawodzenia. Perfekcyjne dopasowanie do scenariusza.
    już oceniałe(a)ś
    37
    1