Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Przed wyborami wielu muzyków pisało utwory o aktualnej sytuacji w kraju. Co ważne, robili to nie tylko muzycy rockowi, ale także piosenkarze popowi, którzy wcześniej byli uważani za apolitycznych i występowali na wszelkiego rodzaju imprezach państwowych. Ja też napisałem piosenkę - "Zardzewiałe państwo". Ale na wiecach słychać było przede wszystkim "Zmian!" Kina i "Mury" Jacka Kaczmarskiego w białoruskim przekładzie - opowiada białoruski muzyk i poeta Lawon Wolski.

Rozmowa z Lawonem Wolskim*

Jarek Szubrycht: Dwa dni przed wyborami opublikował pan nowy teledysk do "Lohkija-lohkija", który jest ponadnarodowym aktem solidarności z Białorusią. Jak doszło do jego powstania?  

Lawon Wolski: Piosenkę "Lohkija-lohkija" napisałem w 2002 roku. Ale do tej pory jest ludziom potrzebna. Dlatego śpiewam ją na każdym koncercie – jeśli tylko te koncerty można grać, bo w naszym kraju to nie zawsze możliwe. W 2017 roku zgłosił się do mnie aktor i reżyser Aleksandr Mickiewicz, Białorusin, który obecnie mieszka i pracuje w Petersburgu. Powiedział, że to jego ulubiony utwór i od dawna marzył o nakręceniu do niego teledysku, a teraz ma wreszcie taką możliwość.

Specjalnie z myślą o klipie zaaranżowaliśmy tę piosenkę z producentem Snorrem Bergerudem, żeby brzmiała aktualnie. Prace nad teledyskiem przeciągnęły się do 2020 roku, ponieważ wzięli w nim udział aktorzy z różnych krajów i generalnie cała ekipa była międzynarodowa. Skończyliśmy pracę w przeddzień wyborów z rezultatem, który podobał się i nam, i słuchaczom.

 

Kiedy publikował pan nowy klip do "Lohkija-lohkija" w YouTubie, miał pan nadzieję, że niedzielne wybory zostaną wygrane, a władza uzna ich wynik i ustąpi? 

- Nie. Rozumiałem i rozumiem, że ten człowiek nie odda władzy, będzie się jej trzymał do końca. Ale to, co zrobiono najpierw w lokalach wyborczych, a potem na ulicach miasta, przekonało mnie, że mój kraj zamilkł. Jednak większość ludzi wyzbyła się bezwładu i obojętności wobec własnego losu. Nie zdarzało się tak nigdy wcześniej.  

Czy ten bunt ma swoją muzykę?  

- Przed wyborami wielu muzyków pisało utwory o aktualnej sytuacji w kraju.

Co ważne, robili to nie tylko muzycy rockowi, ale także piosenkarze popowi, którzy wcześniej byli uważani za apolitycznych i występowali na wszelkiego rodzaju imprezach państwowych. Ja też napisałem piosenkę - "Zardzewiałe państwo". Ale na wiecach słychać było przede wszystkim "Zmian!" Kina i "Mury" Jacka Kaczmarskiego w białoruskim przekładzie. 

Wszyscy nagrywali utwory związane z sytuacją kraju, ale czy gdziekolwiek poza internetem mogli je prezentować?  

- Wszystkie kanały telewizyjne, poza satelitarnym Biełsatem, są u nas własnością państwa. Dlatego cenzura istniała w nich od samego początku i z roku na rok stawała się coraz bardziej sroga. Nic buntowniczego czy alternatywnego z zasady nie mogło tam wybrzmieć. Koncerty można było grać, ale w sytuacji pandemii też nie było to najlepsze rozwiązanie. Taki zbieg okoliczności. Teraz już nikt nie myśli o koncertach. 

Kto dziś wychodzi na ulice? Kto jest najbardziej aktywny w protestach?  

- Teraz wychodzą wszyscy. Przedstawiciele absolutnie wszystkich pokoleń i grup społecznych. I robią to, chociaż wiedzą, że uzurpator może użyć broni palnej i że zginęły już co najmniej dwie osoby.  

 

W swoich tekstach zdarza się panu surowo oceniać Białoruś i białoruskie społeczeństwo. To kraj, którego nie ma, kraj zardzewiały... Jak mu przywrócić życie?  

- Właśnie tu i teraz trwa reanimacja ciężko chorego pacjenta. Jeszcze pięć lat temu większość Białorusinów uważała, że "my nic nie możemy zmienić, nasza opinia nie ma na nic wpływu, oni nadal będą robić, co im się podoba". Pojawiły się jednak nowe okoliczności – przede wszystkim idiotyczna sytuacja z koronawirusem i autodestrukcyjne wypowiedzi władz – które doprowadziły do bezprecedensowego wzrostu aktywności społeczno-politycznej. Największe przedsiębiorstwa w kraju właśnie zaczęły strajkować. 

W Polsce obserwujemy wydarzenia w waszym kraju z niepokojem, ale też z nadzieją, trzymamy kciuki za zmianę. Ale można też trafić na komentarze, że może lepiej niech zostanie Łukaszenka, bo to oznacza stabilizację. Jeśli go obalicie, może was czekać rosyjska interwencja.  

- W naszym kraju nie ma żadnej stabilizacji. A jego były lider w żaden sposób nie gwarantuje niezależności. To mit. Cała ta obecna sytuacja z "państwem związkowym" [chodzi o Państwo Związkowe Rosji i Białorusi] i zagrożeniem dla naszej suwerenności to rezultat inicjatywy Łukaszenki, który w swoim czasie chciał rządzić na Kremlu. W tym celu zlikwidowano granicę i rozpoczęto integrację. Teraz Moskwa ma pretensje, że nie wywiązujemy się z umowy stowarzyszeniowej – tworzone są "mapy drogowe" itd. Z tej umowy, którą w latach 90. podpisywał sam Łukaszenka. Taki z niego gwarant.  

Jak obecnie wygląda sytuacja na Białorusi?  

- Ulice są pełne ludzi. Samochody trąbią, a OMON strzela i bije. Areszty są przepełnione, ludzie są torturowani – krótko mówiąc, mamy tu stan rewolucji. Unia Europejska dość powściągliwie reaguje na to wszystko, granice są zamknięte przez koronawirusa, a jeśli władze - broń Boże – wprowadzą stan wojenny, zostaniemy sami z okupantami. 

Co może zrobić społeczność międzynarodowa, żeby wam pomóc? 

- Jak najszybciej znieść wizy dla Białorusinów, a jeśli reżim się utrzyma, nałożyć surowe sankcje. Nie tylko listę z zakazem wjazdu dla funkcjonariuszy państwowych, bo to niewiele daje.  

To apel do polityków. A zwykli ludzie? 

- Myślę, że mogą trzymać kciuki. Albo modlić się za nas.

*Lawon Wolski – urodzony w 1965 r. w Mińsku muzyk i poeta. Gra na gitarze i śpiewa, jest jedną z najważniejszych postaci białoruskiej sceny niezależnej. Znany z takich zespołów jak Mroja, N.R.M., Krambambula, Zet oraz działalności solowej

 
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.