Indeks STOXX 600, obejmuje prawie 90% europejskich przedsiębiorstw. Odnotowany został na nim wzrost po tym, jak na początku tygodnia dotknął najniższych spadków od 21 lipca. Inwestorzy próbują zrobić sobie przerwę po wyraźnie niedźwiedzich sesjach. Większość z nich wciąż jest wystraszona jastrzębim przemówieniem przewodniczącego Rezerwy Federalnej (Fed) Jerome'a Powella w Jackson Hole.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autor: Alex Boltyan, analityk w firmie Esperio
Więcej szczegółów na stronie Brokera Esperio

Amerykański regulator finansowy, według Powella, zdecydował się stłumić oczekiwania inflacyjne pomimo potencjalnego zamrożenia płac amerykańskich konsumentów, a tym samym utraconych zysków przedsiębiorstw, z perspektywą długiej stagflacji. Pan Powell użył słów „trochę bólu", chcąc zobrazować fakt, iż FED jest w stanie wprowadzić rynek w recesję by spowolnić inflację. Wyższe oprocentowanie pożyczek Greenback nie pomaga w rozwiązaniu globalnych wąskich gardeł w łańcuchach dostaw ani w łagodzeniu narastającego kryzysu energetycznego z powodu ogromnych szkód dla międzynarodowych mechanizmów handlowych od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Problemy energetyczne poszczególnych krajów, takich jak Polska, można rozwiązać oddzielnymi dostawami LNG i innych paliw, ale dla całego świata można je wyeliminować dopiero po porozumieniu dyplomatycznym z OPEC i jego sojusznikami. Inną sprawą pozostają jeszcze kwestie rosnących stóp procentowych. Jest całkiem możliwe, że regulatorzy finansowi po prostu nie mają innych silnych narzędzi poza stopami procentowymi. Tak więc, kiedy jedynym narzędziem jest młotek, wszystko wygląda jak gwóźdź.

Recesja może zapobiec dalszym skokom inflacji, jednak jest to dosyć wątpliwe stwierdzenie. Takie podejście daje części społeczności rynkowej poczucie, że Fed może jedynie zabić stronę popytową. Świat ma teraz do czynienia z problemami z podażą lub kosztami. Niektóre gospodarstwa domowe mogą być stabilne nawet przy 10% inflacji, jeśli rodzina zachowa pracę, ale Powell byłby magiem, aby obniżyć inflację poniżej 2%. Lekarstwo Fedu może okazać się gorsze niż sama choroba inflacyjna. Rynki stają się bardziej wrażliwe na kondycję rynku pracy. Publikacja sierpniowych danych o zatrudnieniu poza rolnictwem może stać się kolejnym wyzwaniem dla Wall Street, a więc także dla aktywów europejskich.

Analitycy Esperio uważają, że marzenie o zostaniu kolejnym Paulem Volckerem z lat 80. jest dla Jerome'a Powella prawie niewykonalne, ponieważ w czasach Volckera wydrukowano nie więcej niż 10 bilionów dolarów. Gdyby kongresmeni i senatorowie pozwolili rządowi na dalsze wydawanie nowo wydrukowanych pieniędzy, jak to robili pijani marynarze podczas skakania po barach, inflacja pozostałaby na wysokim poziomie.

Okrutne słowa dla rynków znajdowały się również w przesłaniu, jakie podczas tego samego sympozjum w Jackson Hole wygłosiła członkini zarządu Europejskiego Banku Centralnego (EBC), Isabel Schnabel. Banki centralne muszą działać zdecydowanie, aby walczyć z inflacją, nawet jeśli to przeciągnęłoby ich gospodarki w recesję. Stwarzało to dodatkowe ryzyko twardych decyzji w sprawie stóp procentowych również ze strony EBC, przez co europejskie akcje mogą dołączyć do globalnej wyprzedaży.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej