Poniżanie, tortury, wykańczające przesłuchania, głodzenie - tak wygląda codzienność w chińskich gułagach. O tym, co dzieje się za ich murami, opowiada w książce "Ocalała z chińskiego gułagu" Gulbahar Haitiwaji, Ujgurka która za murami chińskiego obozu spędziła 2 lata.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ujgurowie to tureckojęzyczna muzułmańska grupa etniczna zamieszkująca Xinjiang. Region bardzo pożądany przez Komunistyczną Partię Chin, ponieważ znajduje się na „Nowym Jedwabnym Szlaku", którego odtworzenie jest flagowym projektem politycznym prezydenta Xi Jinpinga. Od dawna mówi się, że nawet milion Ujgurów jest przetrzymywanych w obozach reedukacyjncych, gdzie zmusza się ich do rezygnacji ze swojej wiary, kultury i języka. Obozy reedukacyjne są dla Chin tym, czym gułag był dla ZSRR.

Pod pretekstem walki z terroryzmem

Amnesty International podaje, że Chiny przedstawiają represjonowanie Ujgurów jako walkę z terroryzmem. „Od czasu ataków z 11 września 2001 roku na Stany Zjednoczone rząd chiński posługuje się hasłem walki z terroryzmem jako pretekstem do nasilenia działań zmierzających do rozprawienia się z wszelkimi formami politycznego, bądź też religijnego sprzeciwu w regionie" – podaje organizacja, której celem jest ochrona praw człowieka.

Do chińskiego gułagu trafiła Ujgurka Gulbahar Haitiwaji . Od 2006 roku wraz z mężem i dwiema córkami mieszkała we Francji. Do Chin została zwabiona w 2016 roku pod pretekstem podpisania dokumentów emerytalnych i natychmiast po przybyciu aresztowana. Zarzucono jej udział w „zbiorowych zamieszkach". Na dowód pokazano jej zdjęcie córki na demonstracji w Paryżu z flagą niepodległego Turkiestanu Wschodniego w ręce. Gulbahar Haitiwaji z żadnymi zbiorowymi zamieszkami nie miała nic wspólnego, wiedziała, że to tylko pretekst, by umieścić ją w gułagu. W ciągu dwóch lat przeszła przez prawdziwe piekło, które opisała w książce „Ocalała z chińskiego gułagu".

Reedukacja w chińskim stylu

Książka to historia o niesprawiedliwości, poniżaniu, głodzeniu, o praniu ludziom mózgów i traktowaniu ich jak zwierzęta. Przez 20 dni Gulbahar była przykuta do łóżka i zmuszona do załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych na oczach innych kobiet. „Łańcuchy sprawiają mi ból. Odkąd jestem przykuta do łóżka, od ich ciężaru puchną mi kostki. Chociaż w celi 202 nie ma okna, które pozwalałoby stwierdzić, jaka jest pora roku, w powietrzu czuć wiosnę. W naszej celi są drzwi wychodzące na zamknięte, ale niezadaszone podwórze, z którego widać skrawek nieba" – pisze w książce.

Gulbahar opowiada o szokujących praktykach przymusowej sterylizacji i aborcji u ujhurskich kobiet. Pisze o szkole, do której została przeniesiona po pewnym czasie. To kolejne więzienie, w którym zmusza się do uczestniczenia w zajęciach edukacyjnych. Kobieta spędzała w szkolnych ławkach 11 godzin dziennie. „Ale to nie była wymarzona szkoła. Po kilku dniach naprawdę zrozumiałam, co znaczy „pranie mózgu". Tak naprawdę w ogóle nie jesteśmy w szkole. Nie ma dzwonka. Nie ma dobrych ani złych odpowiedzi. Każdego ranka do cichej klasy wchodzi nauczycielka. Jest Ujgurką. Kobieta z naszej grupy etnicznej uczy nas, jak stać się Chinkami. Traktuje nas jak niepokorne obywatelki, które partia musi reedukować" – pisze.

Upragniona wolność

Pobyt Gulbahar Haitiwaji w chińskim gułagu zakończył się w 2019 roku. Jej uwolnienie to zasługa córki Gulhumar, która kontaktowała się zarówno francuską ambasadą w Pekinie, jak i ministerstwem spraw zagranicznych w Paryżu. Instytucje zaczęły wywierać presję na Chiny, by uwolniły kobietę. Zamiast euforii, było jednak z obojętnienie. „Ileż razy wyobrażałam sobie ten moment, kiedy byłam w ciemności, pozbawiona nadziei. Myślałam o intensywnej radości, która mnie wtedy ogarnie, a teraz, gdy powiedziano mi, że wreszcie wrócę do świata żywych, czułam pustkę, byłam wycieńczona, pozbawiona jakichkolwiek emocji. Do mojego umysłu nie docierał żaden promień światła" – napisała w książce.

Świadectwo prawdy

Gulbahar długo wahała się, czy powinna opowiedzieć światu swoją historię z odsłoniętą twarzą, czy raczej zachować anonimowość, by nie narazić bliskich na niebezpieczeństwo. Zdecydowała opublikować wspomnienia pod nazwiskiem, by dać wyraźne świadectwo tego, co przeszła. „To moja historia, chcę wziąć za nią odpowiedzialność aż do końca. To mój obowiązek jako Ujgurki" – stwierdza w książce.
"Ocalała z chińskiego gułagu" Gulbahar Haitiwaji

Materiał promocyjny Partnera
Materiał promocyjny Partnera 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.