Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Stary Kontynent wysyłany jest na emeryturę bo starzeje się szybciej, niż inne kontynenty i nie nadąża w globalnym wyścigu technologicznym. W tej atmosferze, przy wtórze czwartej fali pandemii, toczy się debata o przyszłości Europy. Tym razem, szeroko otwarta na głos obywateli, zwłaszcza młodego pokolenia, za pośrednictwem platform internetowych. Nikt nie ma złudzeń, że wynikną z tego gotowe scenariusze przyszłości, bo przyszłość jest ze swej natury otwarta i mało spolegliwa wobec wizji ekspertów i ludzkich marzeń.

Potrzebna trzeźwa diagnoza

Realistyczna wizja przyszłości musi się wspierać na realnej ocenie teraźniejszości. Unia Europejska XXI wieku nie jest już „nowym odważnym światem"  z końca XX wieku, kiedy nasza część Europy wyzwoliła się z imperium ZSRR i zwiastowano  ostateczny triumf liberalnej demokracji. Nadodziła się Europa bez granic – największy na naszej planecie obszar wolności obywatelskich, demokracji i pokojowej współpracy. Niebywałe osiągnięcie na tle historii kontynentu, naznaczonej wojnami i konfliktami. Doceniane przez pokolenie, które pamięta wojnę i komunizm, ale niestety odchodzi.

Na progu XXI wieku Europa trzykrotnie i ciężko odchorowała kryzysy, które swe źródło miały poza naszym kontynentem (finansowy, migracyjny, pandemiczny). Powiada się, że Europa choruje, gdy świat tylko kicha.

Dla młodszych pokoleń to, co niezwykłe, stało się czymś tak oczywistym, jak otaczająca nas przyroda.  Nadmiar regulacji, niekiedy w kolizji z tradycją i obyczajami rozmaitych regionów Europy, sprawił, że Unia stała się dla wielu zimną, biurokratyczną Brukselą. Obchody rocznicowe 60-lecia Traktatów Rzymskich były świętem elit, a nie ludowym festynem na placach i ulicach zjednoczonej Europy. 

Na progu XXI wieku Unia Europejska trzykrotnie wystawiona była na ciężką próbę, która swe źródła miała poza Europą. Kryzys finansowy zaraził nas z USA. Europa cierpiała bardziej, z uwagi na znaczenie banków w finansowaniu gospodarki realnej. Ponownie, gdy wojny na Bliskim Wschodzie i nieszczęścia Afryki skierowały w roku 2015 miliony uchodźców w stronę Europy. Decydowała o tym bliskość, ale także szczodre systemy opieki społecznej. Wirusem zaraziły nas Chiny w roku 2020, ale nasz kontynent stał się szybko epicentrum choroby. Rozpowszechniała się gwałtownie, z uwagi na otwarty, europejski styl życia. Podobnie jest teraz, gdy wzbiera czwarta fala. Dlatego powiada się, że Europa choruje, gdy świat kicha.

Kryzysy żywią populizm, ale hartują Unię

Kryzysy stanowią żyzną glebę antyeuropejskiego populizmu. Nacjonalizm odrodził się w wielu krajach pod koniec XX wieku. Kryzys finansowy 2008-11 uzupełnił populizm prawicowy o odmianę lewicową, kontestującą politykę zaciskania pasa, zarządzoną przez Brukselę (grecka Syriza, hiszpański Podemos, włoski Ruch Pięciu Gwiazd). Natomiast kryzys migracyjny zdecydowanie sprzyjał prawicowym nastrojom. Zaraził ksenofobią tolerancyjną i otwartą Holandię oraz Skandynawię. Propaganda rządowa w Polsce Kaczyńskiego i na Węgrzech Orbana skojarzyła Unię Europejską z bezradnością wobec inwazji islamskich uchodźców i zagrożeniem terroryzmem. Paradoksalnie, oskarżenia o bezradność Unii padają ze strony tych, którzy zabiegają o ograniczenie kompetencji wspólnotowych. Kolejne kryzysy stwarzały okazję, by wieszczyć schyłek wspólnoty europejskiej i głosić chwałę państwa narodowego, jako ostoi bezpieczeństwa.

W rzeczywistości, sprostanie wszystkim tym wyzwaniom przekraczało możliwości pojedynczych państw członkowskich. Za każdym razem, po fazie chaotycznych reakcji narodowych, wkraczała do akcji wspólnota, wzbogacając mapę integracji. Kryzys finansowy przebudował finanse Unii na gospodarczą niepogodę w imię zasady, że prewencja jest mniej kosztowna, niż zarządzanie kryzysem. Kryzys migracyjny pozostawił po sobie nowe fundusze migracyjne i azylowe, wzmocnienie ochrony granicy zewnętrznej Unii oraz fundusze powiernicze finansujące obozy uchodźców poza granicami Unii.  Dziedzictwo instytucjonalne pandemii dopiero się rysuje, ale poza dyskusją jest potrzeba zwiększenia samowystarczalności Unii. Nie tylko w zakresie ochrony zdrowia, ale szeroko rozumianej autonomii i bezpiecznego zaopatrzenia, które złagodzi przyszłe szoki zewnętrzne. .

Na krawędzi możliwości traktatowych

Historię integracji wyznaczały traktaty, począwszy od traktatów rzymskich (1957), przez przełomowe traktaty: Schengen (1986), Maastricht (1992), Amsterdam (1997) i Nicea (2001), po Lizbonę (2007). Kłopoty z ratyfikacją tego ostatniego, a zwłaszcza porażka traktatu konstytucyjnego ujawniły ryzyko, jakie niosą powszechne plebiscyty, nasycone demagogią.   Bezpieczniej jest „rozpychać się" w istniejących ramach prawnych, o ile rodzi to skutki zrozumiałe dla ludzi. Nawet wtedy, gdy budzi to kontrowersje prawne. Takie, jak „monetyzacja" długu publicznego przez Europejski Bank Centralny, który po ponowionej w roku 2020 akcji skupu instrumentów dłużnych posiada już jedną czwartą długu państw członkowskich. Takie, jak działania podjęte w roku 2020 w ramach walki z Covid19 – chociaż służba zdrowia należy do kompetencji narodowych. Przede wszystkim, gigantyczny program NGEU, czyli zapożyczenie się na skalę 750 mld euro na rynkach finansowych, by sfinansować odbudowę gospodarki UE po pandemii. Formalnie, art. 310 TFEU zabrania pożyczania przez Unię, by finansować jej wydatki. Nadzwyczajne okoliczności pandemii usprawiedliwiają jednak nadzwyczajny gest europejskiej solidarności, który zyskał demokratyczną legitymizację wraz z ratyfikacja decyzji o podwyższeniu pułapu środków własnych w 27 parlamentach narodowych. Oto wskazówka na przyszłość.

Unia nie była przygotowana na autorytaryzm

UE jest wspólnotą demokratycznych narodów. Jako taka, musi respektować werdykt demokratycznych wyborów – także polskich i węgierskich wyborów. Panowało przekonanie, że kraje, które spełniły kryteria członkostwa, będą doskonalić warsztat demokracji.  Okazało się jednak, że demokratyczny mandat może służyć niszczeniu demokracji. Zatem, UE stopniowo uzbraja się na taką okoliczność, w postaci narzędzi reagowania na autorytarne zapędy i łamanie reguł wspólnego, europejskiego domu. Art7 traktatu okazał się bezzębny gdy Polska i Węgry dały sobie wzajemne gwarancje bezkarności. Prototypowa regulacja wiążąca europejskie fundusze z praworządnością musi być wdrożona w taki sposób, by grzechy rządzących nie szkodziły beneficjentom funduszy. A to niełatwa sprawa.

Jaka jest więc Unia roku 2021?

Europa – przez stulecia kontynent emigracji - jest dziś ziemią obiecaną dla przybyszy z innych kontynentów. Szczególnie kuszą rozbudowane systemy socjalne.  Starzeje się szybciej, niż inne kontynenty, więc potrzebuje mądrej polityki imigracyjnej. Łatwiej powiedzieć, niż zrobić, gdy wokół nas brakuje chętnych, by wspomagać europejską innowacyjność, ale są uciekinierzy od wojny i głodu z Bliskiego Wschodu i Afryki, użyci w roku 2021 jako żywe tarcze przez reżim Łukaszenki. 

Zsumowany potencjał 27 krajów czyni z UE gospodarczą potęgę i najbardziej chłonny rynek w przekroju globalnym, ale nie zapewnia wygranej w wyścigu technologicznym.

Unia Europejska, jako zsumowany potencjał 27 krajów, pozostaje potęgą gospodarczą w przekroju globalnym. Stanowi najbardziej chłonny rynek, zaludniony przez względnie bogatych konsumentów. Ale nie wygrywa wyścigu technologicznego z USA, Chinami i Izraelem. Ciąży jej przeregulowanie – nie ustaje w regulacjach słusznych ekologicznie i społecznie, ale kosztownych dla biznesu. Przykładem jest nadużywanie hasła dumpingu socjalnego przy budowie socjalnego filaru UE. Unia uczestniczy w zaledwie 9 proc. w światowej emisji CO2, ale chce być światowym championem w walce z ociepleniem klimatu. Musi więc pozyskać sojuszników, co połowicznie udało się na listopadowym szczycie w Glasgow. Samotna misja klimatyczna nie ma szans powodzenia, a może jedynie uskrzydlić populistów, oskarżających Unię o to, że nowy pakiet (Fit for 55) stanowi zamach na gospodarkę Unii i jej konkurencyjność.   

www.futureofeurope.eu

Jak uniknąć zagrożeń i zapewnić Unii przyszłość? O tym za tydzień.

Janusz Lewandowski, europoseł Platformy Obywatelskiej, były komisarz UE ds. programowania finansowego i budżetu, członek Grupy EPL w Parlamencie Europejskim, Parlament Europejski.Janusz Lewandowski, europoseł Platformy Obywatelskiej, były komisarz UE ds. programowania finansowego i budżetu, członek Grupy EPL w Parlamencie Europejskim, Parlament Europejski. 

embed

www.futureofeurope.eu

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.