Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Unię Europejską można opisać jako obszar zamieszkały przez 7 proc. ludności świata, wytwarzający 20 proc. światowego PKB, ale skupiający prawie 50 proc. globalnych wydatków socjalnych. Czyli, dobre miejsce do życia, o czym wiedzą uchodźcy od głodu i wojny z Bliskiego Wschodu i Afryki. Niezawinione przez Europę kryzysy – finansowy 2008, migracyjny 2015, covidowy 2020 – stanowiły żyzną glebę populizmu, który cofa nas w epokę egoizmów narodowych. Jedną z recept na populizm ma być europejski filar praw socjalnych.

Europa socjalna nie jest wynalazkiem XXI wieku

Wbrew obiegowym opiniom, zalążki ochrony socjalnej są niemalże rówieśnikiem Rewolucji Przemysłowej. Dlatego „nieludzki" Manchester przyciągał ludność wiejską, a ludność Anglii potroiła się w latach 1750-1850. W roku 1867 każdy rodzaj pracy, dzieci i dorosłych, podlegał ustawowej ochronie. Ale prototyp dzisiejszego państwa opiekuńczego narodził się w Niemczech kanclerza Bismarcka. Rewolucyjna koncepcja „ubezpieczeń społecznych" - składek, które asekurują na wypadek niezdolności do pracy, choroby i starości – budowała lojalność wobec świeżo zjednoczonych Niemiec.

Reformy Bismarcka inspirowały inne kraje. Najgłębszy model redystrybucji bogactwa narodowego poprzez podatki wprowadziła socjaldemokracja w Szwecji po objęciu władzy w roku 1932. W powojennej Europie rozwój systemów socjalnych napędzała zimna wojna i propaganda komunistyczna. Rozkwit europejskiego „państwa dobrobytu", zwanego też „państwem opiekuńczym" to dekada lat 50-tych i 60-tych. Przesilenie nastąpiło w drugiej połowie lat 70-tych, kiedy ujawniły się koszty nadmiernych regulacji i kłopoty finansów publicznych. Neoliberalizm epoki Margaret Thatcher i Ronalda Reagana inspirował reformatorów Europy post-komunistycznej i wpłynął na program europejskiej socjaldemokracji, która wyrzekła się dawnych haseł nacjonalizacji i planowania na rzecz „społecznej gospodarki rynkowej".  Tak więc Europa wkroczyła w wiek XXI w klimacie konwergencji programowej politycznego „mainstreamu".   

Nieusuwalny, jak dotąd, problem socjalnego wymiary integracji polega na tym, że większość narzędzi legislacyjnych i budżetowych jego urzeczywistnienia maja państwa członkowskie, a nie Bruksela.

Uwspólnotowienie polityki społecznej

Integracja europejska ma swój wymiar socjalny w postaci próby przenoszenia niektórych elementów „państwa dobrobytu" na szczebel wspólnotowy. Początki były ostrożne, z pełnym poszanowaniem zasady subsydiarności, czyli kompetencji państw członkowskich. Przeważały deklaracje, a nie legislacja. Na szczycie lizbońskim w roku 2000 dobrowolna formuła harmonizacji systemów socjalnych zyskała nazwę Otwartej Metody Koordynacji (Open Method of Coordination). „Miękka" metoda koordynacji pozwoliła przenieść na szczebel wspólnotowy wiele elementów polityki społecznej – od minimalnych standardów bezpieczeństwa i higieny pracy po strategię walki z wykluczeniem społecznym. Znalazła także miejsce w budżetach UE, czego wyrazem jest Europejski Fundusz Społeczny, czy Inicjatywa na rzecz zatrudnienia ludzi młodych, a także wsparcie instytucjonalne w postaci Europejskiego Urzędu Pracy, powołanego w roku 2019. 

Europejski filar praw socjalnych

Kryzys finansowy 2008-11 zrodził napięcia społeczne, bezrobocie i wykluczenie. Dotychczasowe metody harmonizacji systemów społecznych uznano za niewystarczające. W orędziu o stanie Unii z 9 września 2015 roku Jean-Claude Juncker zapowiedział utworzenie europejskiego filaru praw socjalnych. Uroczysta proklamacja socjalnego wymiaru integracji na szczycie UE w Goeteborgu 17 listopada 2017 roku eksponowała trzy fundamenty: równe szanse i dostęp do zatrudnienia, uczciwe warunki pracy oraz ochrona socjalne i integracja społeczna. Nadal są to zalecenia Rady Europejskiej, a nie legislacja, co powoduje słabość w egzekwowaniu uzgodnionych zasad. Wyjątkiem jest przeciwdziałanie szeroko rozumianej dyskryminacji, oprzyrządowanej w dyrektywy dotyczące równego traktowania kobiet i mężczyzn oraz ochrony pracowników.

Socjalny priorytet nie zagubił się pośród nowych priorytetów, jakimi są Zielony Ład i odbudowa gospodarki po pandemii. Agenda polityki socjalnej objęła zagwarantowanie sprawiedliwej płacy minimalnej (konsultacje od stycznia 2020 roku). Tu luka wyjściowa z roku 2004 była ogromna, a dziś jest to przepaść pomiędzy 2140 euro miesięcznie w Luksemburgu i 311 euro w Bułgarii. Na agendzie jest także ogólnoeuropejski indywidualny produkt emerytalny.  

Pełna konwergencja systemów socjalnych UE niemożliwa i niepotrzebna.

Nieusuwalny, jak dotąd, problem socjalnego wymiaru integracji polega na tym, że narzędzia jego urzeczywistniania mają państwa członkowskie, a nie Bruksela. Dotyczy to prawa pracy, minimalnego wynagrodzenia, edukacji, opieki zdrowotnej i systemów zabezpieczenia społecznego. Budżety krajowe ponoszą większą część finansowania w dziedzinach, które zdefiniowano w programie europejskiego filaru praw socjalnych. Stąd wielka rozpiętość budżetów krajowych na ochronę socjalną: od ponad 30 proc. PKB w Skandynawii do mniej, niż 20 proc. w państwach bałtyckich.  Paradoksalnie, zwolennicy uwspólnotowienia polityki społecznej – jako antidotum na populizm – nie dostrzegają, że właśnie rządy populistyczne Polski i Węgier forsują „kiełbasę wyborczą" na krawędzi wydolności finansów publicznych, nie czekając na unijne dyrektywy.

Coraz bardziej aktualne jest pytanie, jak egzekwować wspólnotową politykę społeczną bez nadmiernych wymogów biurokratycznych i takiego obciążenia pracodawców, które zniechęca do tworzenia miejsc pracy w Unii Europejskiej.  

Hasło walki z dumpingiem socjalnym jest nadużywane w celach protekcyjnych. Osłania rynki „starej" Europy przed tańszą konkurencją ze Wschodu.

Dumping socjalny, czy protekcjonizm? 

Nasza część Europy śledzi narodziny Europy socjalnej z mieszanymi uczuciami. Harmonizacja systemów socjalnych oznacza „równanie w górę", w stronę wyśrubowanych standardów Zachodu. Są kosztowne dla krajów na dorobku, co nie martwi związków zawodowych, ale niepokoi pracodawców. Co gorsza, inicjatywy podejmowane w ramach socjalnego wymiaru Europy mają ostatnio charakter protekcyjny. Osłaniają rynki „starej Unii" przed tańszą konkurencją ze wschodu.  Pretekstem jest walka z dumpingiem socjalnym, w imię ochrony praw pracowniczych. Uderza to w nisze rynkowe, które opanowali przybysze z „nowej" Europy. Taki charakter miała rewizja dyrektywy dot. pracowników delegowanych z roku  2016. Jawnie uderza w polskie interesy, z uwagi na nasz udział w europejskim rynku prac delegowanych (ok. 24 proc.) . Podobnie, jak spedycja międzynarodowa, która stała się polską specjalnością (ponad 30 proc. udziału w rynku), dając prace ponad 150.000 licencjowanym kierowcom. Zainicjowany w roku 2017 tzw. „pakiet mobilności", który wszedł w życie 20 sierpnia 2020 r. znacząco zwiększa koszty i wymogi biurokratyczne, narażając nasze firmy na uciążliwe kontrole i wysokie kary. Tworzy bariery na wspólnym rynku, co jest zaprzeczeniem mobilności. Tak rozumiany filar socjalny integracji jest odpowiedzią na sztucznie rozbudzane lęki. Takie jak widmo „polskiego hydraulika" w referendum konstytucyjnym w Francji w roku 2005. Niestety, w atmosferze wojenki PiS z Brukselą przestają być słyszalne nasze argumenty.

Hasło walki z dumpingiem socjalnym służy zwalczaniu konkurencji ze strony podmiotów rentownych, należycie opłacających pracowników delegowanych i kierowców TIR-ów. Pracownicy delegowani i spedycja międzynarodowa nie odbierają pracy na Zachodzie, gdyż są to nisze rynkowe mało atrakcyjne dla obywateli Francji, Belgii, czy Niemiec. Europa cierpi na deficyt wykwalifikowanych kierowców. Pracownicy delegowani (około 2 mln) stanowią mniej niż procent ogółu zatrudnionych w UE, co dowodzi niskiej mobilność transgranicznej na wspólnym rynku.  W obu tych dziedzinach, Polacy świadczą usługi wysokiej jakości, korzystne cenowo dla klientów. Obostrzenia i bariery nie mają więc żadnego ekonomicznego uzasadnienia, są wręcz szkodliwe dla konkurencyjności Europy.

Europa jest i będzie najbardziej socjalnym kontynentem na naszej planecie. Pożądane uwspólnotowienie europejskiego modelu życia musi się dokonywać z poszanowaniem zasady pomocniczości, która stanowi niezawodny drogowskaz na przyszłość. Wznoszenie barier służy ksenofobii, odnawia podział na „starą" i „nową" Europę, co zagraża przyszłości i globalnej konkurencyjności projektu europejskiego.

Janusz Lewandowski, europoseł Platformy Obywatelskiej, były komisarz UE ds. programowania finansowego i budżetu, członek Grupy EPL w Parlamencie Europejskim, Parlament EuropejskiJanusz Lewandowski, europoseł Platformy Obywatelskiej, były komisarz UE ds. programowania finansowego i budżetu, członek Grupy EPL w Parlamencie Europejskim, Parlament Europejski 

Janusz Lewandowski, europoseł Platformy Obywatelskiej, były komisarz UE ds. programowania finansowego i budżetu, członek Grupy EPL w Parlamencie Europejskim, Parlament Europejski

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.