Płatny zabójca próbuje wysiąść z pociągu z walizką pieniędzy. Gdyby nie grał go Brad Pitt, po tej przejażdżce "Bullet Train" z Tokio do Kioto byłoby więcej reklamacji.

– Nawet jak nie planuję nikogo zabić, to i tak ktoś ginie – skarży się płatny zabójca, przemierzając neonowe ulice Tokio. Słowa towarzyszącej mu piosenki „Stayin’ Alive" brzmią jak słuszne credo w tym zawodzie.

Bohater dostaje pseudonim operacyjny „Biedronka" i wsiada do szybkiego pociągu. Znalezienie walizki pełnej pieniędzy okaże się łatwiejsze, niż się spodziewał. Trudniej będzie z nią wysiąść na następnej stacji…

„Bullet Train". Leitch sięga po składniki z poprzednich filmów

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    jechalem bullet train z tokio do kioto, niestety brada nie bylo :(
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    No cóż.. z Bradziem oglądam wszystko...
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    Dobra zabawa, byłem wczoraj w kinie z synem.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Niestety film mnie rozczarował. Jakoś da się dotrwać do końca , nawet jak masz darmowy bilet , ale szału nie ma. Co innego Czarny Telefon - to jest kino.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Ale g...
    już oceniałe(a)ś
    2
    5