4 sierpnia 2022 mija 60. rocznica śmierci Marilyn Monroe. Niektórzy wciąż widzą w niej symbol seksu, inni wybitną aktorkę, ikonę feminizmu, a jeszcze inni postać tragiczną. Niemal każdy może przejrzeć się w jej historii.

"Elvis wiecznie żywy" - głosi żartobliwe hasło, odnoszące się do teorii spiskowych na temat śmierci króla rock'n'rolla, lecz także nawiązujące do jego bogatej spuścizny artystycznej. Myślę, że powiedzenie o nieśmiertelności byłoby jeszcze bardziej adekwatne w kontekście Marilyn Monroe. Mija 60 lat od jej śmierci, ale można mieć wrażenie, jakby ciągle była wśród nas.

O Marilyn Monroe wciąż powstają biografie filmowe i książkowe, utwory, sztuki teatralne, a twórcy internetowi produkują memy i gify.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Dla mnie Marylin jako symbol seksu to raczej jakaś legenda, powtarzana bez zastanowienia i zrozumienia. Ileż było w tamtych czasach aktorek które nawet do dziś działają na wyobraźnię i emocje bez porównania mocniej. Pełnokrwistych, mocnych jak Anne Baxter, skomplikowanych pod lukrowaną powłoką (Grace Kelly!). To też epoka Bardot, Kim Novak, Liz Taylor, Romy Schneider, rety, przecież nawet Audrey Hepburn. A nawet nie otwierajmy tematu włoskich aktorek (oraz Anity Ekberg) tamtych czasów, bo osobowości było mnóstwo.

    Z jakichś powodów historia ślicznej, smutnej dziewczyny z prowincji, którą mogli zaopiekować się starsi panowie, aż doprowadzili ją do śmierci ze smutku, przykleiła się i stała najważniejszą bajką tamtej epoki.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    MM nie jest ikoną feminizmu, tylko borderfeminizmu. Jej historia jest straszna, a jej mit - o rzekomej władzy która jest faktycznie tylko odgrywaniem ról zaprojektowanych przez mężczyzn i zewnątrzsterownością - jest szkodliwy dla kobiet.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Niestety, Elton John potem przerobił piosenkę, żeby czciła inną, bardziej aktualną ikonę. Bardzo to było słabe z jego strony, widocznie nie był w stanie napisać nowej, równie dobrej. Kto daje i odbiera...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0