Recenzja filmu "Honorowy obywatel": *****

Daniel, argentyński prozaik mieszkający w Barcelonie, odbierając nagrodę Nobla, wygłasza prowokacyjne przemówienie, w którym m.in. wyraża niepokój o swój dalszy pisarski los. Jego obawy zdają się potwierdzać: gdy widzimy go w 5 lat później, okazuje się, że od wizyty w Sztokholmie nie napisał ani słowa, a głównym jego zajęciem jest odrzucanie niezliczonych zaszczytnych zaproszeń. Ale jedno – od burmistrza miasteczka Salas, które opuścił jako 20-latek – nieoczekiwanie przyjmuje.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.