Recenzja filmu "Królowa Śniegu 3: Ogień i lód": **

Kontynuacja kontynuacji losów bohaterów baśni Hansa Christiana Andersena nie ma nic wspólnego z oryginałem. Kai i Gerda są zmęczeni opowiadaniem swoich przygód rozwydrzonym dzieciakom za grosze. Postanawiają zrobić sobie przerwę. Podczas wizyty u przyjaciół-trolli dziewczynka odnajduje magiczny Kamień Ognia i Lodu – ale zamiast spełnić życzenie o odzyskaniu rodziców, ściąga klątwę Królowej Śniegu.

Czego tu nie ma? Piraci śmigają po zaśnieżonych stokach, Gerda przypomina Elzę z „Krainy lodu”, a węgielki udają Minionki. Scenarzyści najwyraźniej sami nie mogą się w tym wszystkim połapać. Zmieniają zdanie w połowie sceny, przeskakując od konwencji przygód Indiany Jonesa po obrazki ze świata Harry’ego Pottera.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.