Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety": **

Do głosu miały dojść kobiety, ale dzieje się tak pozornie. Bohaterki – czy to świeżo upieczone policjantki (Joanna Kulig i Anna Dereszowska), czy wychowująca dziecko za kratami więźniarka (Alicja Bachleda-Curuś z zestawem zaledwie paru min) – określane są głównie poprzez relacje z mężami, przełożonymi, kolegami z pracy itd. Grają twarde babki, jeśli wymaga tego sytuacja albo zostaną sprowokowane.

Zresztą, mimo wielu postaci kobiecych, głównym bohaterem jest przecież mężczyzna, niejaki „Cukier”: gangus z socjopatycznymi skłonnościami, który coraz śmielej poczyna sobie w światku mafii paliwowej. Trochę mi żal Sebastiana Fabijańskiego. Postać wydaje się szytą na miarę, jednak okazuje do bólu groteskowa. Słania się i cierpi – zapewne z powodu cukrzycy, dyszy cytatami z Schopenhauera, odgrywa sceny rodem z telenowel, kupuje sobie do towarzystwa. wielkiego pytona. Ktoś tu się chyba naczytał komiksów.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.