A przecież na casting przyszedł tylko, by „podrzucać” tekst aktorkom – w dodatku w zastępstwie za kolegę.

"Jestem mordercą". Rasowe kino gatunkowe z ambicjami [RECENZJA]

Rozmowa z Mirosławem Haniszewskim

Piotr Guszkowski: „Jestem mordercą” wciąga nas w śledztwo, ale z czasem odchodzi od milicyjnych procedur i schematów gatunku. To powrót do kina moralnego niepokoju?

Mirosław Haniszewski:

Pociągające w tej historii jest wplątanie człowieka o dobrych motywacjach i czystych intencjach w sytuację, która wymyka się spod kontroli. Zaczyna żyć swoim życiem i niebezpiecznie zmienia los bohatera.
Pozostało 86% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.