Anna Tatarska: Richard Krauz to na Słowacji postać kultowa. Dlaczego gra go Pan, Polak, a nie jakiś rodzimy gwiazdor?

 

Maciej Suhr: Reżyser, Michal Kollar, twierdzi, że wszyscy lokalnie szanowani grają w serialach i kojarzą się z jakimś doktorem, policjantem albo innym strażakiem. A on chciał kogoś, kto się Richardem Krauzem stanie. To go natchnęło, żeby szukać odtwórcy roli za granicą.

Na planie musiał pan rozbroić parę stereotypów na temat Polaków?

Nie, nie przypominam sobie takiej sytuacji. Dość szybko zrozumieliśmy, że pracujemy [ze Słowakami] podobnie, każdy zna swoja rolę.

Pozostało 88% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.