Recenzja filmu "Jak zostać kotem": **

Brand (Spacey), arogancki multimilioner z branży nieruchomości, jest znacznie bardziej zainteresowany zbudowaniem najwyższego wieżowca na półkuli północnej (czy pierwowzorem nie był przypadkiem Donald Trump?) niż własną rodziną, która ogląda go głównie z telewizji. Kara musi być: gdy na 11. urodziny swojej córki kupuje jej wymarzonego kota, w drodze na imprezę zdarza mu się nieszczęśliwy wypadek, po którym jego dusza zostaje uwięziona w ciele owego futrzaka, Pana Puszka.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.