Śpiewający aktorzy to w Hollywood częste zjawisko. Niektórzy śpiewają całkiem nieźle, inni powinni skupić się tylko na aktorstwie i nucić jedynie pod prysznicem. Ale nie przejmują się krytyką i pieją dalej, wydają kolejne albumy, a na ich koncerty bilety znikają w okamgnieniu. Bo któż nie chciałby zobaczyć jak śpiewa Kevin Costner, Russell Crowe albo Kiefer Sutherland?

Russell Crowe. Szkoda, że nie śpiewa tak, jak gra

Russell Crowe serwuje nam wiele niespodzianek. Nie dość, że kibicuje Polakom, to jeszcze śpiewa. Aktor znany z "Gladiatora", "Pięknego umysłu" i "Informatora" (trzy nominacje do Oscara) niestety nie robi tego najlepiej. Może właśnie dlatego był wokalistą aż trzech zespołów: "Roman Antix", "30 Odd Foot of Grunts" (grupa rozpadła się w 2005 roku) i "The Ordinary Fear of God".

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.