Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Czego to człowiek nie wymyśli, żeby tylko ogłupić i zniewolić umysły innych ludzi...
już oceniałe(a)ś
By się oddać religii trzeba być łatwowiernym By się oddać sekcie trzeba być niespełna rozumu
@homo-homini-lupus Każda religia zaczynała od stadium sekty.
O co chodzi z tym malzenstwem... Rozwody tez przeprowadzane sa w ten sposob? Niezly sposob na znalezienie komus partnerki, zony
Na Wyspach Karaibskich zalegalizowano "maryche" ... jezeli spozywa sie ja w celach... religijnych... Ze tez KK nie wpadl na ten genialny pomysl ratowania swoich statystyk... *** Jak myślący człowiek w 21 wieku możne tracić czas (niekiedy i całe życie) “studiując” bezpodmiotową, kompletnie oderwaną od rzeczywistości pseudo-naukę pretensjonalnie nazwana “teologią”, która wyrosła z religijnego folkloru o duchach, ciężarnych dziewicach, zmartwychwstańcach, wodo-chodziarzach, rogatych i skrzydlatych facetach(?), piekle, gadających wężach i (mojej jedynej ulubionej przypowieści biblijnej) o zamianie wody w wino. “Teologia” jest eufemizmem, który wydaje się brzmieć wzniośle, prawie szacownie ale dla każdej nawet średnio wykształconej osoby termin ten zawiera w sobie tyle “naukowości” ile można jej znaleźć w astrologii, alchemii, numerologii czy scjentologii. Nie jest to dziedzina, od której - tak jak w medycynie, naukach ścisłych czy nawet humanistycznych - można się spodziewać wielu istotnych dla rozwoju naszej cywilizacji rozwiązań i odkryć. Czyżby teolodzy liczyli na to, że Komitet Noblowski wyróżni ich za komparatywne badania biomechaniki skrzydeł anioła i np. motyla albo teorii poczęcia Jezusa z zastosowaniem technologii in vitro? Panowie w sutannach (i w turbanach/jarmułkach) nie ujawniajcie waszego “zawodu” zwłaszcza w kręgu ludzi światłych, korzystających z dobrodziejstw współczesnej rewolucji naukowo-technicznej i informacyjnej. Oszczędzicie sobie wiele wstydu i niepotrzebnych pytań, na które nie będziecie w stanie odpowiedzieć. Nawet przeciętny pięcioklasista z dostępem do internetu z łatwością możne obnażyć wasz obskurantyzm i dyletantyzm (o ile wy nie obnażycie go wcześniej). "Wyjaśnianie" wszystkich niezrozumiałych zjawisk "tajemnica" albo "niezbadaną wolą" antropomorficznego boga (czy bogów) rezydującego “na wysokości” jest przejawem kompromitującego was infantylizmu. Najważniejsi potentaci tego biznesu podzielili świat na sfery komercjalnych wpływów. Ich główne “biura podroży” (w JEDNA STRONĘ) znajdują się w Teharanie/Mecce, Watykanie i Jerozolimie. Do dziś jesteśmy świadkami walki o zmonopolizowanie światowego rynku religijnego: W Irlandii Pln., na Bałkanach, na Bliskim Wschodzie, Afganistanie , Kaszmirze...gdzie zainteresowane strony w jednym reku trzymają swoje jedynie słuszne i podyktowane przez (oczywiście) tego prawdziwego boga “święta księgę” a w drugiej kałasznikowa lub bombę (czasami jądrową). No cóż my, którzy nie doznaliśmy błogosławieństwa religijnej schizofrenii - w imię tzw. politycznej poprawności - musimy się temu przyglądać z powaga i szacunkiem aby broń boże nie zostać oskarżonym o “wojujący ateizm”. A już ci, którzy nie potrafią powstrzymać się od śmiechu muszą być przygotowani na podzielenie losu Kurta Westergaarda autora słynnych duńskich karykatur, który do dzisiaj korzysta z 24-godzinnej ochrony policyjnej. A teraz pytanie retoryczne. Jak sądzicie, drodzy czytelnicy, po czyjej stronie konfliktu między islamistami a mediami małego demokratycznego kraju, który słynie z gościnności dla imigrantów i... uchodźców przed prześladowaniami m.in. religijnymi stanął Watykan i Kościół anglikański?