Sprzeczności między zeznaniami Kaczyńskiego a dokumentami. O brak działań śledczych zapytaliśmy najmłodszego ministra w rządzie

Justyna Dobrosz-Oracz, zdjęcia i montaż Paweł Głogowski
25.11.2019 00:28

Prezes PiS-u w prokuraturze zeznaje zupełnie co innego niż jest w dokumentach Geralda Birgfellnera i na słynnych 'taśmach Kaczyńskiego'. Co ważne, nie składał swoich zeznań pod rygorem odpowiedzialności karnej. Przesłuchiwany był tylko raz.

W ujawnionych przez 'Wyborczą' nagraniach Kaczyński przedstawia się jako osoba decydująca o polityce spółki - 'Srebrna, czyli ja', 'Ta robota była robiona dla nas, znaczy dla Srebrnej', 'Ta robota była robiona dla nas i wiem, że trzeba zapłacić'.
Tymczasem w zeznaniach prezes PiS-u bagatelizuje swoją rolę. Twierdzi, że na całą inwestycję namówił go Birgfellner.
Kaczyński dodał, że 'może prowadzić rozmowy z przedstawicielami spółki, jednak nie posiada podstaw formalnych do wydawania im poleceń', a oni 'nie są skłonni wykonywać poleceń innych osób na zasadzie autorytetu'.

Jest to sprzeczne nie tylko z treścią nagrań, ale też z dokumentami. Kaczyński dostał pełnomocnictwo, by reprezentował spółkę na nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników od swojej sekretarki Barbary Skrzypek mającej udziały w Srebrnej.

Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Sport
Kultura
Gospodarka