Postępowanie pod specjalnym nadzorem. Kto zdecydował, że ambasador Przyłębski został oczyszczony?

Justyna Dobrosz-Oracz, zdjęcia: Paweł Głogowski, montaż: Katarzyna Dworak
25.08.2017 19:01

Biuro Legislacyjne IPN orzekło, że Andrzej Przyłębski nie był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Oświadczenie lustracyjne ambasadora Polski w Berlinie, w którym zaprzeczył współpracy z SB było prawdziwe - tak stwierdził dzisiaj IPN. Politykom PiS to wystarcza, chociaż wiadomo, że Andrzej Przyłębski podpisał wcześniej zobowiązanie, a wcześniej się do tego publicznie nie przyznawał. IPN mógł oskarżyć ambasadora o kłamstwo lustracyjne i przesłać sprawę do sądu, ale tego nie zrobił. Dlaczego? Spore wątpliwości mają politycy opozycji: - Być może jest jakiś układ - my ci chronimy Przyłębskiego, a ty w zamian za to przegłosowujesz wszystkie nasze kwestie w Trybunale Konstytucyjnym tak jak chcemy - mówił Ryszard Petru. Politycy PiS nie widzą jednak powodu, by podważać stanowisko IPN. Jeszcze zanim sprawę ambasadora podjął Instytut Pamięci Narodowej widać było, że w MSZ poruszenia nie ma. Na wstępie Andrzeja Przyłębskiego rozgrzeszył nawet prezes PiS. Czy to postępowanie pod specjalnym nadzorem? Sprawdzała Justyna Dobrosz-Oracz.

Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Sport
Kultura
Gospodarka