- Przestajesz robić, rzeczy które cię wcześniej drażniły i nie ganiasz za fuchami. Robisz tylko to co jest ci potrzebne. Minusem jest to, że zaczynasz się przejmować co ludzie powiedzą - tłumaczy Łukasz Orbitowski, co zmieniło w jego życia przyznanie mu 'Paszportu Polityki'. Gość Agi Kozak opowiada, dlaczego zrezygnował z pisania fantastyki i zajął się prozą obyczajową i blogiem. - Mi się robota pali w łapie, piszę szybko, nie dopieszczam tych akapicików, w konsekwencji mam więcej czasu żeby pisać, w efekcie powstaje dużo tekstów - tłumaczy Orbitowski. I dodaje, że fantastyka kojarzy mu się z baśnią i czystym sercem. - A to jest już za mną. Byłem młodym, ładnym, dobrze zapowiadającym się twórcą, a teraz jest to co jest - żartuje pisarz. Zapraszamy do obejrzenia najnowszej DeGustacji, która odbyła się w Regina Bar, który łączy klimaty Chinatown i Little Italy.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Orbitowski w sposób najbardziej oględny powiedział to, co jest oczywiste - współczesna "fantastyka" jest rozrywką par excellence młodzieżową, żeby nie użyć słowa infantylną. Dawna fantastyka wyrosła z klasycznej s-f praktycznie nie istnieje, a to co jest dzisiaj głównym nurtem to opowiastki o smokach, z których szybko się wyrasta. Chyba, że nie, ale to nie mój problem :-)
już oceniałe(a)ś
0
0
`