Planowana reforma systemu edukacji z perspektywy nauczyciela na pewno budzi niepokój. Szykują się zmiany o głębokim charakterze instytucjonalnym i przede wszystkim, i wbrew temu, co twierdzi ministerstwo, zupełnie niedookreślone - mówi w 3x3 Romanowi Imielskiemu nauczyciel Aleksander Pawlicki. Czy dyrektor szkoły powinien być odpowiednikiem proboszcza w parafii? Jakie ważne, a niekoniecznie zauważane przez obecne kierownictwo MEN, funkcje wypełnia nauczanie historii?
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Stosunki na linii nauczyciel-uczeń są takie, jakie są, właśnie z powodu struktury szkolnictwa. Ta struktura bowiem gwarantuje uczniowi gimnazjum immunitet. Ucznia NIE MOŻNA relegować z gimnazjum. Nawet, jeśli dyrektor złapie go na gorącym uczynku na handlowaniu narkotykami - następnego dnia, jak gdyby nigdy nic, ma prawo pojawić się w gimnazjum. Do czasu wyroku sądowego - ale wiemy, ile to w Polsce trwa i do tego czasu gimnazjum się kończy. Uczniowie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że szkoła - mówiąc kolokwialnie - "może im skoczyć" i wykorzystują to. Stąd problemy wychowawcze w gimnazjach. Proszę przy tym zauważyć, że rzadko kiedy pojawiają się bulwersujące informacje na temat uczniów liceów. Do liceum bowiem uczeń chodzić NIE MUSI i można go - za "grubsze" przewinienia, oczywiście - stamtąd wyrzucić. Jest to dosyć mocny kij na chamów... Oczywiście w 8-letnich podstawówkach problemy wychowawcze będą, ale łatwiej jest wychować ucznia znanego nauczycielom od wieku lat siedmiu, niż trzynastolatka, który nagle pojawia się w gimnazjum.
Mylisz się. To nie jest problem gimnazjum - w każdym razie nie tylko. Podstawówka jest tak samo bezsilna w stosunku do uczniów jak i gimnazjum. Znajomość ucznia nic nie daje, tym bardziej, że w klasach 1-3 uczy kto inny, niż w 4-6. Obserwuję to na co dzień w naszej podstawówce. Bezradność nauczycieli i wychowawcza bierność, brak wsparcia psychologicznego kadry, brak narzędzi, brak pomysłu - w sumie wszystko to wynika z niedoinwestowania polskiej edukacji, albo z niewłaściwego jej finansowania. Kasa idzie w tablety i darmowe podręczniki, tymczasem od wielu lat do zawodu nauczyciela trwa negatywna selekcja (do zawodu trafiają ludzie, którzy często nie mają innego pomysłu na siebie, kiepsko opłacani, mało który pasjonat jest w stanie utrzymać się w państwowym systemie szkolnym, najlepsi idą do prywatnego sektora albo wybierają inne, lepiej opłacane zawody). Tak długo, jak będziemy oszczędzać na kadrze, tak dłubo będzie trwało to nieszczęście edukacyjne, w jakim tkwimy. I żadne przesuwanie dzieci z prawa na lewo nie pomoże,
@masofrev mam juz TRZECIE dziecko w gimnazjum, każde było w innym i w żadnym nie było specjalnych problemów wychowawczych. Proszę przestać powielać te bzdury. A teoria, że relacje nauczyciel-uczeń poprawią się przez wzmacnianie sankcji to przekonanie rodem z XIX wieku chyba.
W tym szaleństwie jest metoda. Chaos sprawi, że problem relacji nauczyciel-uczeń na lata przestanie istnieć.
@quintus.pl Będzie nowy problem relacji stary uczeń, kot, albo jak nie zrozumieli, to młody uczeń.
Autorytarna partia wierząca że trzymanie za mordę i wymuszająca czołobitność i gięcie karku przed ich autorytetami pożal się boże, ma naprawić stosunki uczeń-nauczyciel w najbardziej opornej instytucji jaką jest szkoła?
@seba Chcą przemycić faszystowskie treści do programu, a reszta, to mydlenie oczu. Co prawda bardzo kosztowne mydlenie.
`