Każdy, kto myśli, że z internetu korzysta już cały świat jest w błędzie. Kuba wciąż pozostaje miejscem, gdzie dostęp do sieci posiadają tylko nieliczni.


W prywatnych domach na Kubie z internetu może korzystać tylko elita - członkowie partii, lekarze, naukowcy i niektórzy dziennikarze. Władza niezwykle pilnie strzeże dostępu do 'okna na świat' i konsekwentnie odmawia przyłączenia sieci internetowych z zewnątrz. W kraju funkcjonuje tylko 35 legalnych hotspotów, a koszt godzinnego surfowania zwykle przewyższa możliwości finansowe przeciętnego Kubańczyka. Reżim jest w tej sprawie nieugięty - nie godzi się na pomoc oferowaną przez Google, nie chce również skorzystać z podmorskiego kabla, jaki jest prowadzony z Wenezueli.


Władza obiecuje, że do 2020 roku zapewni internet wszystkim obywatelom. Do tego czasu mieszkańcom Kuby pozostaje korzystanie z nielicznych stref wi-fi lub z dostępu do bardzo kosztownej, zagranicznej telewizji internetowej.

Polub nas na Facebooku

Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
A tak na prawdę do czego typowemu Kubańczykowi Internet? Żeby kupował na E-bayu, gdy (jak pisaliście) ma średnią miesięczną pensję na poziomie 18 USD? Żeby się dowiadywał z CNN co się na świecie dzieje? - I tak 99% wiadomości dla niego jest jak dla nas transmisja z XXVI wieku. Może żeby sobie obrazki XXX pooglądał? Hm, za cenę godziny surfowania można w Hawanie mieć trzy siedemnastoletnie Kubanki (w tym jedną imigrantkę). Może wymiana wiedzy? No tak, ci którzy potrzebują takiej wymiany, wszak internet już mają... ..a jak się im włączy Twittera i Fejsa, to będzie rewolucja niczym Arabskam Wiosna? Nie będzie. Świetnie się dziś komunikują via SMS. Net im jest zbędny - nie mają komputerów. Chyba że kilka tych radzieckich, tupu Brda i Odra z lat 70-tych :P
już oceniałe(a)ś
2
1
`