Martin Pollack kończy 80 lat. To jest święto nie tylko jego, ale jego przyjaciół, jak mniemam w całej Europie. Dlatego, że Martin Pollack jest pewnego typu wzorem, jak współczesny pisarz-publicysta potrafi napisać prawdę o swoim czasie, o swoim kraju, o swojej rodzinie.

Ta prawda bywa chwilami okrutna, ale ona jest jednocześnie ożywcza. Dlatego, że dla mnie, polskiego czytelnika, to jest pewien wzór, jak należy być pisarzem, a zarazem patriotą własnego kraju, własnego narodu. Dlatego, że prawdziwy patriota mówi swojemu narodowi prawdę. I nie polega to na tym, żeby mu schlebiać, żeby mu mówić, że nadzwyczajny jest, bo tych w Polsce mamy aż zbyt wielu. Natomiast Martin pokazuje nam, jak można mądrze, uczciwie i jednocześnie pisząc pięknie, opowiedzieć trudną prawdę, która rani nawet najbliższych. Ale te rany zadawane są potrzebne, tak jak potrzebna jest czasem operacja na sercu, żeby uratować życie.

Martin Pollack ratuje to, co powinniśmy uważać za sumienie naszej europejskiej kultury, naszej europejskiej tożsamości. Martin ma wrogów. Ma wrogów zarówno wśród ludzi ekstremalnej, populistycznej, autorytarnej prawicy i w Austrii i w Polsce. I ma wrogów też po stronie czegoś, co bym nazwał takim jaskiniowym antyklerykalizmem. Martin nie szydzi, Martin opowiada i ta opowieść jest jak lekarstwo, często gorzkie, ale zawsze uzdrawiające. Kochany Martinie, dziękuję Ci za to wszystko, co napisałeś, zrobiłeś dobrego, ucząc uczciwego i prawdziwego myślenia o naszej Europie i chciałbym, żeby polscy pisarze, dziennikarze, wszyscy przeczytali Twoje książki i żeby uczyli się, jak uczciwie należy opowiadać swój czas, jak uczciwie należy w oczy mówić prawdę własnemu rządowi i własnemu społeczeństwu. To, co zrobiłeś, jest nieusuwalne. Ono pozostanie w naszej kulturze na zawsze tak jak utwory Tomasza Manna czy Franza Kafki. Dziękuję Ci po stokroć, ściskam Cię, całuję i do zobaczenia w Warszawie albo w Wiedniu. Najlepszego!
Więcej
    Komentarze