Czy po euromajdanie i wojnie na wschodzie kraju ukraińskie prawosławie uniezależni się od Moskwy?

Wacław Radziwinowicz, Roman Imielski, zdjęcia: Jakub Bach, montaż: Katarzyna Dworak, (ii)
18.06.2018 16:58

Ukraińskie prawosławie znajduje się w bardzo skomplikowanej sytuacji administracyjnej. Około dwóch trzecich liczby parafii znajduje się w jurysdykcji Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej podległej patriarsze Cyrylowi. Drugą pod względem wielkości strukturą jest Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Kijowskiego z własnym zwierzchnikiem - patriarchą kijowskim i całej Rusi Fiłaretem. Rodzi to ogromne problemy natury politycznej: Cyryl to patriarcha moskiewski, co nie jest dobrze widziane na pomajdanowej Ukrainie. Z kolei Cerkiew kierowana przez Fiłareta przez cały świat prawosławny nie jest uznawana za kanoniczną. Oznacza to, że wierni z innych krajów nie powinni się nawet modlić w cerkwiach patriarchatu kijowskiego. Istnieje szansa na rozwiązanie tego konfliktu. Jednak nie jest ona z wielu względów wygodna dla Moskwy. Dlaczego? Więcej w rozmowie Romana Imielskiego z Wacławem Radziwinowiczem wieloletnim korespondentem Wyborczej w Rosji.

Więcej na ten temat: prawosławie, majdan, rosja, Ukraina
Więcej na ten temat: prawosławie, majdan, rosja, Ukraina
Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Sport
Kultura
Gospodarka