Macierewicz zrobił swoje. Teraz może odejść? Jarosław Kurski o operacji pozbywania się przez PiS kłopotliwego balastu

Jarosław Kurski; Zdjęcia: Jakub Bach; Montaż: Ewa Yoko Staniewska (ii)
09.03.2018 16:40

Fantastyczne teorie o bombie próżniowej, helu, dobijaniu rannych po katastrofie nie znajdą się w raporcie końcowym prac podkomisji, która miała dowieść, że w Smoleńsku doszło do zamachu na prezydencki samolot. Nie dlatego, że nie wytrzymują one konfrontacji z prawami fizyki. Dziś wiadomo, że podkomisja powołana na początku urzędowania ministra Antoniego Macierewicza nie zakończy swoich prac raportem.
W PiS-ie trwa operacja pozbywania się kłopotliwego balastu. 9 stycznia Antoni Macierewicz przestał być ministrem obrony narodowej. Jego ludzi wycięto z ministerstwa, wycina się ze służb specjalnych, z Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Był potrzebny do oskarżania Donalda Tuska o udział w spisku z Władimirem Putinem na życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Antoni Macierewicz był potrzebny PiS-owi do wylewania wiader pomyj na Jerzego Millera, Macieja Laska, do odsuwania od śledztwa prokuratorów wojskowych. - Podobało się PiS-owi, gdy przez 8 lat Antoni Macierewicz stał na czele wielkiego przemysłu kłamstwa smoleńskiego - komentuje I zastępca redaktora naczelnego 'Gazety Wyborczej' Jarosław Kurski. I dodaje: - PiS ma Macierewiczowi bardzo wiele do zawdzięczenia. To on przez długie lata utorował drogę do władzy. Po smoleńskich trumnach.

Inne

Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Sport
Kultura
Gospodarka