Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Fiction 99,99%; Science 0,01%.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Dlaczego tego nie można przeczytać? Płaciłam za dostęp do gazety, nie do telewizji. Nie mam czasu na gapienie się na filmiki!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Gęstość materii (wszelkiej) w czarnej dziurze jest jakieś 10^15 razy (czyli 10 i 14 zer po prawej stronie) wieksza, niż średnia gęstość materii ziemskiej (jeśli nie jeszcze więcej, nie mam czasu poszukać dokładniej, jedynie szacuję na podstawie porównania objętości jadra atomu do objetości atomu).
    "... da się tam żyć!" - po co aż tak ośmieszać teorie naukowców ?
    Fiction: 1-10^(-15); science: 10^(-15) (czyli 14 zer po przecinku przed jedynką) - aby uzyć języka z poprzedniego komentu.
    @atomik2
    ale podobnie jak w atomie, cała ta materia skupia się w środku, tj. w osobliwości. W dostatecznie masywnej czarnej dziurze, horyzont jest na tyle duży, że robi się w czarnej dziurze sporo miejsca. Tuż po horyzontem takiej wielkiej czarnej dziury możemy nawet nie odczuwać efektów pływowych (one stanowią największą groźbę dla śmiałka wpadającego do czarnej dziury). Pozdrawiam
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    @p.c.
    Upierałbym się nieco, że życie to jednak coś więcej, niż foton promieniowania elektromagnetycznego. Np. pole grawitacyjne jest przy horyzoncie (czyli granicznej powierzchni, z wnetrza której foton już nie może uciec z powodu właśnie grawitacji) tak wielkie, że atom nie może istnieć.
    Przez analogię z elektromagnetyzmem, przypomina się anegdotka o "napięciu krokowym", która zwykle jest podawana w odniesieniu do krowy przy słupie wysokiego napiecia z przebiciem do ziemi, a wtedy wokół słupa pole elektryczne jest tak duże, że nieszczęśniczkę krowę może wykończyć przepływ prądu miedzy przednimi i tylnymi nogami.

    Ale zgadzam się z jednym - spora część nauki to bujanie w oparach (czyli np. zamierzone uwzględnianie tylko jednego wybranego aspektu zjawisk), a nóż-widelec coś z tego się zgodzi z doświadczeniem. Naukowcy (niektórzy) nie są rozliczani z realnosci swoich wyników, tylko przyziemnie z ilości publikacji, a opublikować, jak wiadomo, można wszystko (choć czasami po paru próbach) pod warunkiem, że jest dostatecznie skomplikowanie napisane (i w miarę poprawną angielszczyzną).
    Pozdrawiam.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    `