Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Moja niespełna półtoraroczna córeczka otrzymała w prezencie książeczkę. Sama czytam nałogowo, uwielbiam książki, ale ta akurat wybitnie mnie irytuje. Jest różowa, cukierkowa, jej główna bohaterka, laleczka z modeliny bawi się w lekarza pediatrę i leczy dzieci-misie. Na odwrocie jest reklama całej serii określanej jako "cykl czarujących książeczek dla dziewczynek", wśród których znalazły się m.in. "Liza bawi się w szkołę", "Klara robi porządki", "Lola gotuje dla lalek".

Ilekroć spojrzę na okładkę, zastanawiam się kto w dzisiejszych czasach wydaje tak "niepoprawnie polityczne" książeczki, że kobieta to do sprzątania, gotowania, albo ewentualnie pediatra, sprzedawczyni czy nauczycielka w grubych okularach.

Ja tu narzekam na utrwalanie stereotypów, a tymczasem moja córeczka swoją książeczkę uwielbia. Mogłaby ją oglądać godzinami (!), zwłaszcza rysunki na odwrocie okładki zapowiadające pozostałe historyjki. Ciągle prosi, żeby jej czytać poszczególne tytuły, tu Zosia bawi się w sklep, tam Nina bawi się w lekarza, itd. Więc kiedy po raz kolejny wchodzę do księgarni i patrzę sobie na cukierkowe okładki, biję się z myślami, kupić jeszcze jakąś czy nie. Oglądam, oglądam, wreszcie zwracam się do sprzedawczyni ze słowami: zawsze sobie obiecywałam, że nie będę uczyć dzieci myślenia w kategoriach kobieta do garów, mężczyzna do konkretnej pracy, ale cóż począć, kiedy moja córeczka uwielbia te "czarujące książeczki". Sama nie rozumiem co w nich jest takiego fascynującego. Na to sprzedawczyni, dziewczyna przypominająca wyglądem bohaterki wspomnianej serii, odpowiada: "Mówi pani, że uwielbia. Naprawdę? A może po prostu ona to widzi w domu i chce być taka jak mama?"..

. mama Kamilka i Tosi, niedoszła pani doktor nauk, od 4 lat pani domu.

P.S.

W dodatku okazało się, że w księgarni jest "chłopięcy" odpowiednik tej serii, czyli cykl "Mały chłopiec", a w nim, między innymi "Koparka Marka", "Wóz strażacki Jacka", "Karetka Mietka". Każda książeczka skierowana do chłopców to "historyjka, dzięki której dziecko może identyfikować się z bohaterem i puścić wodze fantazji". Mimo iż nie były adresowane do mnie, postanowiłam sięgnąć po jedną z nich i dowiedziałam się, że Darek operator dźwigu to prawdziwy mistrz w swoim fachu, którego praca wymaga ogromnej precyzji. Nic więc dziwnego, że po udanym zakończeniu powierzonego mu zadania Darek odbiera gratulacje od samego kierownika budowy. Następnie zatopiłam się w lekturę książeczki o Klarze, która wysprzątała właśnie całe mieszkanie (łącznie z myciem okien) i również jest bardzo zadowolona z efektów swojej pracy. O uznanie zwraca się do swoich kotków, a one zamiast pogratulować, przewróciły właśnie słoik z konfiturą i rozniosły ją po całej kuchni. Co na to Klara? (tu cytat) "-Oj przesadziłyście! Wszędzie są odciski waszych łapek! Ale tak naprawdę Klara nie bardzo się złości, bo uwielbia sprzątać!" .

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.