Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Chciałam się podzielić swoją refleksją po przeczytaniu wywiadu z posłem Jarosławem Gowinem.

Kiedy przestanie się wreszcie obrażać niewinnych ludzi? Czy rudzi, czy też niebieskoocy są winni tego, że są tacy? Tak samo homoseksualiści nie są winni tego, że są homoseksualistami. Pan poseł powinien o tym wiedzieć, gdyż jest to elementarna wiedza, którą powinien posiadać średnio wykształcony człowiek.

Dlaczego/na jakiej podstawie pan Gowin oskarża homoseksualistów o to, iż żyją niezgodnie z prawem naturalnym (w sensie biologicznym i duchowym), jak również niezgodnie z porządkiem moralnym? A czy zgodne jest z porządkiem moralnym kierować się w życiu swoimi uprzedzeniami i nienawiścią do drugiego człowieka? Czy taki porządek moralny 'wyznaje' pan Gowin? Bo po tym co mówi i trąbi można by tak wywnioskować.

Na samym końcu chciałabym uświadomić pana Gowina, iż nie tylko małżeństwa heteroseksualne biorą na siebie ciężar wychowywania dzieci. W rzeczywistości są to głównie kobiety, pomimo iż żyją w 'uświęconych' przez pana Gowina małżeństwach (zgodnych z Konstytucją). Są to również porzucone przez mężczyzn samotne matki, babki, siostry i ciotki. Są to również pary heteroseksualne żyjące w wolnych związkach (bo w tej chwili nie mają alternatywy poza małżeństwem). I na samym końcu są to również pary homoseksulane, które posiadają dzieci. Twierdzenie pana Gowina, iż wychowywanie dzieci w przypadku par homoseksulanych jest wykluczone, pokazuje jak mało pan Gowin wie o życiu. A wydawałoby się, że taki poseł, reprezentant 'narodu', to już powinien co nieco wiedzieć.

Również twierdzenie, iż problemy spadkowe można rozwiązać drogą testamentu i nie uważanie tego za formę dyskryminacji, rozmija się z prawdą, ponieważ czym innym jest dziedziczenie po małżonku bez żadnych dodatkowych opłat, a czym innym jest dziedziczenie po obcej osobie (bo taką jest partner według obecnego prawa) przy obciążeniu 20-proc. podatkiem. Ciekawa jestem jakby się czuł pan Gowin, gdyby po swojej żonie był zmuszony zapłacić 200 tys. zł podatku, a jeśli nie byłoby go stać, to musiałby sprzedać rodową posiadłość żony, pozbyć się miejsca, w którym się wychowywała i z którym była emocjonalnie związana?

Dlaczego w Polsce istnieje grupa osób, która nie jest zwolniona z żadnych podatków, a za to pozbawiona pewnych (ważnych życiowo) przywilejów, które przysługują każdemu obywatelowi?

Dlaczego wciąż są tolerowane homofobiczne wypowiedzi osób na stanowiskach takich jak pan Gowin? Zdaję sobie sprawę z tego, że zawsze będzie odsetek osób mało otwartych na innych i nietolerancyjnych, ale chyba nie wypada głosić takich poglądów wszem i wobec.

Posłowi Gowinowi - wolność Twojej pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność mojego nosa napisał inny czytelnik

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.