Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pasaż Wiecha wzbogacił się o nowy element. Są to blaszane kwietniki. Mają chyba przełamać jego pustkę i stanowić kontrast z kamienną posadzką. Niestety, są raczej estetycznym zgrzytem w przestrzeni pasażu. Na pierwszy rzut oka przypominają piramidy z blaszanych misek, wypełnione ziemią. Na wyremontowanym i pustym pasażu pokrytym granitową posadzką od razu rzucają się w oczy. Pewnie nie będą aż tak razić, gdy wyrosną z nich pelargonie czy powoje - ale czy naprawdę miasta nie było stać na coś lepszego? Publikujemy list czytelnika, który nie potrafił przejść nad tym do porządku dziennego:

"Wyszedłem 2 maja kulturalnie z Carrefoura z serem Grana Padano, ketchupem i małpką Jacka Danielsa, by spożyć to zacnie na ławeczce skweru przy Pasażu Wiecha i nagle zamarłem (przysięgam na te słupy "wysokiego napięcia" z pasażu, że wryło mię). Cztery wieże z misek stojące na skwerze obsobaczyły mnie jak najczarniejsze kuriozum. Czy osoba odpowiedzialna za planowanie przestrzeni miasta musi od razu dawać do zrozumienia, że jest pierwszorzędnym PSUJEM? Widocznie musi. Wysyłam to estetyczne dzieło (blacha klepana ręcznie z jakimiś gumowymi rancikami). Błagam zróbcie coś z TYM! Zarżną ten pasaż na amen. Już wolałem jego socrealistyczną degrengoladę... Pozdrawiam"

Antonius Block

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.