Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Pałacu Kultury i Nauki nie rozebrano w amoku rewolucyjnego szału zaraz po upadku ZSRR i odsunięciu PZPR od władzy. Skoro stoi do dziś i skoro wpisano go na listę zabytków, a grono destruktorów się kurczy wraz z wymieraniem generacji mającej zdecydowanie negatywny emocjonalny stosunek do peerelu, warto pomyśleć o spożytkowaniu tej symbolicznej budowli przy kształtowaniu naszych nowych relacji z Rosją.

Bez względu bowiem na to, jak oceniamy naturę tego "daru" (istnieją przypuszczenia, że w gruncie rzeczy sfinansowaliśmy jego budowę sami, m.in. nadmiernym uprzywilejowaniem ZSRR w handlu z nami), to trudno zaprzeczyć, że to Rosjanie go zaprojektowali i w lwiej części wybudowali rękami rosyjskich robotników, wśród których kilkunastu zginęło w czasie budowy.

Na ile można sądzić z nastrojów społecznych, Pałac pozostanie. Niech więc stanie się rodzajem memento dla przyszłych pokoleń i ostrzeżeniem, jak dalekosiężne mogą być konsekwencje braku obywatelskiej współodpowiedzialności za kraj, który to brak pogrzebał I Rzeczypospolitą, doprowadził do rozbiorów, co sprawiło, że II Rzeczypospolita w swym krótkim żywocie również nie zdołała wzmocnić państwa na tyle, by mogło ono stawić czoła zagrożeniom II Wojny Światowej.

W rezultacie skazała swych obywateli na niewysłowione cierpienia i poniewierkę i niczego szablą nie odebrawszy, zmusiła ich do przyglądania się temu, co nam "obca przemoc dała" i czego nam się nie udało "nocą rozebrać" - w myśl żartobliwej parafrazy hymnu narodowego, popularnej w peerelu!

Warto jednak tę gorzką lekcję historii spróbować przekuć na sukces. Otóż punktem wyjścia należy uczynić przekonanie, że ten "dar" nie mógł być przyjęty przez Państwo Polskie, ponieważ PRL nie było państwem suwerennym. Przy czym należy podkreślić, że to stwierdzenie ma wyłącznie charakter moralny i symboliczny, i nie może wywoływać żadnych konsekwencji prawnych. W dodatku akt taki między suwerennymi podmiotami powinien polegać na wymianie darów. Trudno uznać lokomotywę od Cegielskiego, którą podobno towarzysz Bierut ofiarował w zamian towarzyszowi Stalinowi, za choćby symboliczne równoważny dar!

Przyjmując taki punkt wyjścia, należałoby zasugerować władzom Federacji Rosyjskiej, że dopiero teraz można dokonać symbolicznego aktu przekazania tego daru Państwu Polskiemu. Musi to być jednak wymiana darów o podobnym ciężarze gatunkowym przynajmniej w wymiarze symbolicznym. Zacząć by trzeba od znalezienia wśród wybitnych Rosjan takiej postaci, która by mogła nasze narody połączyć we wspólnym szacunku i uznaniu dla jej dokonań i która mogłaby stać się patronem tej budowli.

Zgodnie z opinią niektórych historyków, taką osobą mógłby być Andriej Sacharow, który zarówno w dzisiejszej Rosji, jak i w Polsce jest jednoznacznie pozytywnie odbierany. Jego imię należałoby nadać Pałacowi w trakcie podniosłej uroczystości z udziałem głów obu państw.

Dobrą okazją do tego, by taka uroczystość się odbyła, jest zbliżająca się polska prezydencja w Unii Europejskiej. Bowiem ten dar można by uznać za swego rodzaju symboliczne potwierdzenie roli Polski w Europie i gest dobrej woli wobec całej Unii Europejskiej, symbolizujący także przemiany w samej Rosji.

Uroczystemu nadaniu Pałacowi Kultury imienia Andrieja Sacharowa mogłoby towarzyszyć oświadczenie Polskiego Prezydenta, że strona polska w geście wdzięczności ufunduje wzniesienie na którymś z centralnych placów Moskwy pomnika Sacharowa, którego kopia stanie przed pałacem Kultury w Warszawie. W ten sposób suwerenne Państwo Polskie dokona swego rodzaju egzorcyzmu, odbierając Pałac jego dotychczasowemu ponuremu patronowi i wzbogacając jego symbolikę o ten gest przyjaźni i szacunku dla narodu rosyjskiego. Przy tej okazji można by wmurować tablicę upamiętniającą rosyjskich robotników, którzy zginęli w trakcie budowy. Niestety, zgodnie z opinią ekspertów, nie nadają się oni na patronów, ponieważ większość z nich zginęła z powodu nadużycia alkoholu. Nie ulega jednak wątpliwości, że mordercza praca w zimie na wysokościach mogła ich do tego skłaniać, czyniąc ich śmierć nie mniej tragiczną.

Decyzja w tej sprawie powinna być poprzedzona sesją naukową poświęconą historii Pałacu, w kontekście historii stosunków PRL-ZSRR - sesją, z udziałem historyków polskich i rosyjskich. Taką sesję mogłoby zorganizować wspólnie przynajmniej dwóch "naukowych lokatorów" Pałacu - PAN i Collegium Civitas, zapewniwszy sobie medialny patronat "Gazety Wyborczej", która mogłaby przeprowadzić rodzaj sondażu opinii publicznej w tej sprawie.

* Prof. dr hab. M. Krzysztof Byrski, Collegium Civitas & Uniwersytet Warszawski

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.