Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Do redakcji przychodzi coraz więcej maili popierających akcję "Dzień bez Smoleńska". Zaczęło się od podpisów pod apelem na Facebooku:

****

Biorę udział w inicjatywie na rzecz zdrowia psychicznego i emocjonalnego! Ogłaszamy 3 lutego dniem bez Smoleńska! Bez mówienia o tym co się stało. Bez myślenia o tym. Bez sprawdzania informacji. Bez słuchania opinii. Bez emocji. Bez kłótni. Prosimy o poparcie tego pomysłu!

Celem tej inicjatywy nie jest obrażenie kogokolwiek, czy zmniejszanie wagi tragedii.

Celem tej inicjatywy jest WYTCHNIENIE, pokazanie, że w Polsce powinno być miejsce również dla ludzi, którzy chcą żyć w spokoju, bez ciągłej żałoby i awantury. Choćby przez jeden dzień Męczą nas już słowa: Smoleńsk, Katyń, katastrofa, kontrolerzy, MAK... Nie chcemy wzniecać powstania... Mamy dość polowania na winnego... Emil Hołubiczko, Dorota P. i tysiące innych

****

Popieram inicjatywę części Polaków i ich pomysł - dzień bez Smoleńska.

Drodzy dziennikarze, redaktorzy, ZLITUJCIE SIĘ! tego nie da się już słuchać. Ośmieszamy siebie-Polaków na arenie międzynarodowej. Matka z córką się kłóci o Smoleńsk (nie wspominając już o babciach...). DOŚĆ MAKu, dość tej fałszywej dumy. Apeluję, by dzień 3.02.2011 był dniem milczenia w sprawie Smoleńska. Chciałabym w końcu w stanie umiarkowanego spokoju obejrzeć wiadomości, a nie z rozdrażnieniem przełączać kanał lub wyłączać telewizor. Martyna Sienkiewicz

****

Ja mam dość - pytam tylko ile pieniędzy wydano już na artykuły, wywiady, programy telewizyjne, ankiety, pisma, książki, magazyny, plakaty, broszury, pomniki - materiały od czasu katastrofy, a jej dotyczące, ile z tych pieniędzy to pieniądze z budżetu państwa. Czy nie można było wydać ich na pomoc biednym, chorym, ubogim, nie mającym własnego mieszkania ludziom! Jarek

****

Jak wielu racjonalnych ludzi w tym kraju dostrzegam niewspółmierność poświęcanego przez Państwa, jako środki masowego przekazu, czasu na relacje wydarzeń "okołosmoleńskich" (tematu ewidentnie zastępczego) i marginalizowanie tematów istotnych, takich jak:
- brak planu strategicznego rozwoju Polski zarówno przez rząd jak i prezydenta
- pogłębiający się dług publiczny,
- rozwój infrastruktury: kolejowej, drogowej, informatyczno-telekomunikacyjnej,
- stan służby zdrowia
- walka z grupami wykluczanymi ze społeczności: niepełnosprawni (szczególnie niepełnosprawne dzieci, których jest statystycznie coraz więcej!), nie-katolicy, nie-Polacy, mniejszości seksualne, etc.

Posłuchajcie proszę tych, którzy Was muszą codziennie słuchać, bo niestety nie słychać nic innego i po prostu przywróćcie właściwe proporcje. Marcin Melbor

****

Mam dość miętoszenia katastrofy smoleńskiej. Szkoda mi czasu antenowego, który poświęcony jest czemuś, co jest wielką tragedią, a z czego robi się kampanię prawyborczą. Moja irytacja osiąga niebotyczne rozmiary, gdy słyszę kolejne wyświechtane frazesy, kolejne oskarżenia rodem z taniej powieści kryminalnej, widzę kolejne nieszczere łzy ronione podczas programów publicystycznych.

Sam przeżyłem w swoim życiu tragedię. Prawdziwą, z którą przyszło mi się długo borykać. Nie wiem, czy starczyłoby mi sił na poradzenie sobie z tym, gdyby co dzień robiono z nich medialną szopkę.

Postanowiłem dzień trzeciego lutego ustanowić moim własnym Dniem bez Smoleńska.

Dniem, w którym będę żyć normalnie, nie będę rozdrapywać starych ran, tylko dam się im zabliźnić. Mówię "zabliźnić", gdyż ta tragedia pozostawi bliznę. Nie przejdzie bez echa, nie zostanie zapomniana. Stała się rzecz straszna, lecz nadszedł ten moment, w którym moje życie powinno powrócić na normalny tor, bym nie był szarpany z lewa i z prawa coraz to agresywniejszymi oskarżeniami, które wkrótce będą ocierać się o bezczeszczenie pamięci zmarłych.

W ten dzień, nie usłyszę ani jednej informacji na temat nowego raportu, nowych zwłok, nowych przeoczeń. Nie przeczytam ani jednej kolumny, w której, jak ciekawostka tygodnia, zawarte będą obliczenia ile setnych sekundy umierał przeciętny pasażer tego samolotu. Choćby ktoś nagle odkrył ślady bomby, robota lub martwego ptaka w silniku, nie będzie mnie to interesować.

Bo zmarłym, prócz pamięci, należy się spokój. Liczę, że mój list nie zostanie odznaczony bez przeczytania. Mateusz Szeligiewicz, student II roku fotografii

***

Przyłączając się do akcji "Dzień bez Smoleńska" nie traktuję swojej decyzji formalnie. Zachęcam "GW" do poparcia akcji.

Mam 65 lat i pamiętam z różnych okresów swojego życia - począwszy od stalinizmu, przez nudną gomułkowszczyznę, pseudopozytywnego Gierka, bezczelnego Urbana - stosowane przez media formy "rzetelnego informowania obywateli". Wtedy było wiadomo, o co chodzi, łącznie z akcją wychodzenia na spacery w czasie dziennika TV w latach 80. A teraz....

Bezczelne i chamskie wypowiedzi polityków, nieustannie cytowane w telewizjach i gazetach wszystkich opcji są nie do zniesienia. A "sprawa smoleńska" jest mega-nie-do-zniesienia!

Jestem szczęśliwa ze doczekałam wolności wypowiedzi, wyboru, podróży, pracy, etc., Żyję w fantastycznych czasach. To oczywiste! Ale przydałoby się trochę więcej odpowiedzialności mediów za poziom informacji i proporcję faktów do bicia piany! Dziennikarstwo zobowiązuje. Danuta Rastawicka

****

Mam już zwyczajnie dosyć wielomiesięcznego codziennego nachalnego bombardowania mnie nic mnie nie obchodzącymi wiadomościami o SMOLEŃSKU - w tym kraju są tysiące ważniejszych spraw i problemów do rozwiązania, dlatego przyłączam się do akcji DZIEŃ BEZ SMOLEŃSKA liczę ze wasza redakcja weźmie to pod uwagę i również przyłączy się do tej akcji.

Poza swoim przyłączeniem do tej akcji, deklaruję że sprawę "bałaganu posmoleńskiego" jaki zafundowały nam media, w asyście PiS i PO, i wezmę to pod uwagę przy najbliższych wyborach. Jacek Ławkiewicz

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.