Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Wiara, nadzieja i miłość - wielka trójca uczuć, doznań, emocji odciskających swoje piętno na całym życiu człowieka. Słabo poddające się kontroli rozumu, często zaś funkcjonujące jako tego rozumu zaprzeczenie. Można przecież kochać bezwartościowego lenia i próżniaka a nawet mordercę czy tyrana.

Żywi się nadzieję na wyzdrowienie nawet wtedy, gdy rak osiąga swoje ostatnie stadium, a człowiek zwija się z bólu. No i można także wierzyć, w szczególności w Boga, "siłę sprawczą", "pierwszego poruszyciela" czy "tajemniczą energię, wypełniającą wszechświat". Ale można także nie wierzyć ! I tak jest właśnie ze mną.

W dzieciństwie byłem siermiężnie religijny: chodziłem do kościoła, z duszą na ramieniu klękałem przed konfesjonałem, przyjmowałem komunię świętą, uzyskałem nawet świadectwo dojrzałości z religii. Rychło jednak zrozumiałem, że moja religijność nie ma nic wspólnego z wiarą. Klepanie modlitw, wysłuchiwanie nudnych z reguły kazań oraz przystępowanie do sakramentów ma się nijak do tego wewnętrznego przeżycia, jakim jest wiara.

A gdy z czasem odrzuciłem niedorzeczne, moim zdaniem, zasady religii katolickiej i zajrzałem głębiej do tego "wnętrza", spostrzegłem, że nie ma w nim tego, czego należałoby się spodziewać: nie ma prawdziwej, autentycznej, bezwarunkowej wiary (przez duże W) w Jedynego, Wszechmocnego, Dobrego, Sprawiedliwego, co więcej - nie ma też wiary w "poruszyciela" czy "siłę kosmiczną".

A co jest? Jest krytycyzm wobec wszelkich irracjonalnych stwierdzeń, zawartych np. w Katechizmie Kościoła Katolickiego a także pragnienie (niestety - nigdy nie spełnione), aby do wszelkich prawd życiowych dojść nie w wyniku objawienia, ale dzięki wytężonej pracy szarych komórek. Rezultaty tej pracy są, trzeba przyznać, żałosne.

Ciągle nie wiem, jak powstał człowiek, skąd bierze się dobro i zło, czy świat ma swój początek i kres, co tak naprawdę nastąpi po mojej śmierci. I mimo to odrzucam, jako tani i prymitywny, pogląd że "człowieka stworzył Bóg na swoje podobieństwo", albo "po śmierci dusza wędruje do nieba lub na wieczność znika w czeluściach piekła". Mój ułomny, a jakże, rozum protestuje przeciwko twierdzeniu, że "u kresu dziejów Chrystus zstąpi ponownie na ziemię i sądzić będzie żywych i umarłych".

Nie jestem w stanie uwierzyć, aby - jak pisał Tadeusz Kotarbiński - "pewna porcja soku winogronowego, poddanego fermentacji alkoholowej, po wykonaniu nad nią pewnych zabiegów psychofizycznych stała się krwią człowieka, zmarłego przed kilkunastu wiekami". Nie przypuszczam, żeby wymamrotanie pod nosem modlitwy błagalnej, nawet w postawie klęczącej, w całkowitej pokorze i spolegliwości, spowodowało jakąkolwiek reakcję "siły wyższej", która jakoby nas słucha i nikogo nie opuszcza w potrzebie.

Spuśćmy tu zasłonę miłosierdzia na fakt, że nie doczekały się ingerencji Wszechmocnego miliony niewinnych, bezbronnych i słabych, mordowanych, katowanych, gwałconych, unicestwianych w ciągu tych marnych paru tysięcy lat istnienia człowieka. Można oczywiście utrzymywać, że ci niewinni i bezbronni uzyskają zadośćuczynienie na "tamtym świecie" siedząc po prawicy "siły wyższej" i opijając się ambrozją.

Niestety, moja wyobraźnia nie jest aż tak bogata, aby wizja ta sprowadziła mnie ponownie na ścieżkę wiary. "Bezbożność" nie skłania mnie przy tym do dokonywania czynów haniebnych. Nie wiem, czemu (prawdopodobnie dzięki wychowaniu przez porządnych ludzi, jakimi byli moi rodzice), ale staram się szanować bliźniego i nie podkładać mu zbyt opasłej świni.

"Bezbożność" ma też pewne ciekawe aspekty. Niejaki Klaas Hendriks, holenderski pastor, określający siebie jako "pastor-ateista" (!) uważa, że "nieistnienie Boga nie jest dla mnie przeszkodą w wierze, wręcz przeciwnie, jest warunkiem wstępnym wiary".

Oto jak ateizm prowadzi do najgłębszej wiary: o Bogu nie można powiedzieć nic pewnego, nawet to, że istnieje - pozostaje tylko głęboko w Niego wierzyć! Czas pokaże, czy twierdzenie to sprawdzi się także w moim przypadku.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.