Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W jakiego Boga wierzysz? - oto mój list. Wierzę w Stwórcę, który kocha swoje stworzenia.

Wierzę, że źródłem zła, niesprawiedliwości i bólu jest sam człowiek. Bóg dał człowiekowi raj - miejsce gdzie wszystkie problemy były przez Niego rozwiązane, a raczej żadne nie zostały stworzone. Gdzie Człowiek mógł trwać w błogim niewybieraniu.

Ale człowiek chciał samostanowienia, alternatyw. A być może On chciał właśnie takiego człowieka. Być może uśmiechnął się, gdy Ewa sięgnęła po jabłko. (Co to za przyjemność powołać do życia bezwolną, przewidywalną istotę, która robi tylko to, czego ją nauczono?). A że wolność wyboru ma wysoką cenę - całkowitą odpowiedzialność za swoje życie. Wierzę więc, że zło jest kosztem alternatywnym wolności.

Wierzę jednak, że opuszczając Boski raj zostaliśmy odpowiednio wyposażeni na drogę - dostaliśmy potężny mózg. A być może nawet Dziesięcioro Przykazań, na dobry początek, zanim wyewoluuje poczucie moralności.

Wierzę, że dzięki rozumowi ludzkość jest w stanie rozwiązać wszystkie swoje bolączki: choroby, głód, niesprawiedliwość, dewiacje, etc. Pod warunkiem, że czyni właściwy użytek z daru wolności i dokona wyborów, kierowana zawsze miłością bliźniego.

Wierzę w wieżę Babel. Wierzę, że On chce, żebyśmy ją zbudowali. Znieśli barierę języków, kultur, ekonomii, niewiedzy i religii. Albowiem wierzę, że religie są bastionem prymitywizmu, jednym z dowodów na niski poziom rozwoju cywilizacyjnego naszej rasy (podobnie jak np. fakt, iż nie potrafimy przewidzieć prognozy pogody na dwa dni w przód). Wierzę, że jedyne rytuały, jakich Bóg od nas oczekuje, to pielęgnowanie tego, co dla nas stworzył: świata, przyrody, bliźniego.

Wierzę, że Bóg chce żebyśmy się rozwijali, zdobywali kosmos, poznawali tajemnice świata i własnego umysłu, odkrywali przejścia do wszechświatów równoległych, lek na raka, wspólny mianownik dla fizyki kwantowej i newtonowskiej, itd., itd., a owoce wiedzy wykorzystywali pro publico bono.

Że to utopia? Ja wierzę niezłomnie, że właśnie to jest naszym zadaniem - odzyskanie utraconego raju. Że On na to czeka.

I tylko czasem, w swoim prymitywizmie boję się, że nam się to nie uda, że idziemy w zupełnie innym kierunku. Że Bóg jest nami rozczarowany i zaraz ześle na nas Armagedon, a sam zacznie od początku. Albo że stworzył kamień, którego nie potrafi podnieść.

Jednak wiara, że On jest Wielki jest we mnie dominująca. W końcu dał nam już niejedną szansę.

Wierzę więc, że kiedy czasem siedzą z Bratem-Kumplem-Alter Ego- Szatanem przed domem i spoglądają na nas, a Brat-Kumpel-Alter Ego-Szatan kiwa głową i po raz kolejny ponuro stwierdza: "A nie mówiłem", On niezmiennie i pewnie odpowiada: "Uda im się. Ja w nich wierzę."

Pozdrawiam i życzę Państwu sukcesów, i radości w Nowym Roku!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.