Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Poza typowym dla blogowych komentarzy bluzgiem i prostym okopaniem się ''za'' lub ''przeciw'', nieśmiało dotknęliśmy ważnego dla nas wszystkich tematu: jakiej miłości pragniemy i na jaką jesteśmy sobie w stanie pozwolić w dzisiejszych czasach? Gdy jesteśmy wolni jak może nigdy dotąd, a jednocześnie coraz bardziej samotni i nastawieni na indywidualny sukces.

Co pisali internauci?

***

Słodka Pani, a gdyby z tego wszystkiego wyłączyć seks i została przeczysta przyjaźń, czy tak nie mogło by być? Pan Jezus by się ucieszył. Panią i X wyraźnie stać na to. Czemu więc nie pójść tą drogą, Klaro i Franciszku? fxvi

***

Czy koniecznie miłość musi się kończyć seksem? Nie można tak jak czynią to bohaterzy artykułu miłością wszystkiego tłumaczyć!!!!! Moim zdaniem gdyby miłość ta była tą naprawdę prawdziwą, to te osoby wyrzekłyby się współżycia, właśnie dla dobra partnera. Mam przykłady z życia, są też w książkach, filmach... tym chyba różni się prawdziwa miłość od imitacji. Mąż, który od lat opiekuje się żoną i nie ma kochanki, choć okazje były, jest dowodem na to, że prawdziwa miłość istnieje. Kobieta, która kocha, a nie może być z ukochanym i jest mu wierna jest dowodem na prawdziwą miłość. Takie osoby podnoszą nas na duchu. betkablox

***

Witam, mocno poruszyło mnie Pani wyznanie. Ale nie wyznanie miłości do księdza, tylko wyznanie miłości jako takiej. Trudno o piękniejsze i dojrzalsze słowa. Czytałem je przed tygodniem ze ściśniętym gardłem siedząc nad kawą w McDonaldzie i zastanawiając się, czy miałbym tyle siły, aby w wieku 45 lat (jesteśmy równolatkami) zaofiarować drugiej osobie takie piękne uczucie. Do tego po rozwodzie? Żyjemy w czasach, gdy imperatyw indywidualnego szczęścia staje się dobrem najwyższym, a z drugiej strony wciąż tkwimy w okowach systemów wychowawczych, które szczęście jednostkowe podporządkowują potrzebom społeczeństwa, grupy wyznaniowej, rodziny. Myślę, że ten dualizm jest przyczyną wielu nieszczęśliwych żywotów na tym padole. Cieszę się, że niektórym udaje się go przełamać! mocno_poruszony

***

Nie jest grzechem kochać. dc_hexe

***

A ja pani zazdroszczę...... zazdroszczę takiej miłości... i że choćby tylko parę razy w miesiącu, ale ma pani możliwość bycia z ukochaną osobą. Ja kocham kogoś, z kim być nie mogę. Choć bardzo chcę. Gdybym tylko miała choć raz możliwość przytulenia się do osoby, którą kocham, nie wahałabym się ani przez moment! Mam nadzieję, że już zawsze będzie pani taka szczęśliwa ;O) jolek

***

Kibicuję Wam-bo dla mnie "taki" ksiądz jest o wiele bardziej wiarygodny A Tobie życzę wytrwałości-bo nie uwierzę, że obecność ukochanej osoby 2 razy w miesiącu wystarcza. Jak Ty to robisz, że nie wariujesz, że się nie buntujesz, że nie krzyczysz z bezsilności? pocieszyciel-ka

***

Pani Mimiko, w wywiadzie napisała Pani, że nie chodzi do spowiedzi, bo nie ma w Pani chęci poprawy, a kłamstwo przy spowiedzi to byłaby "hipokryzja na którą Pani nie stać". Parafianki nie stać na TAKĄ hipokryzję. A księdza? X przecież chyba musi się spowiadać? henry.p

***

A jak się ma do tego wszystkiego etyka zawodu? Zakładając, że ksiądz to zwykły zawód, niewątpliwie trzeba by go było zaliczyć do tzw. zwodów zaufania publicznego - należą do nich m.in. lekarz, psycholog, nauczyciel, prawnik (ksiądz to przecież po trosze i lekarz, i psycholog, i nauczyciel, i prawnik - znawca prawa Bożego). Jeden z takich zawodów wykonuję także i ja. Od osób pracujących w zawodach zaufania publicznego wymaga się jednak spełniania podwyższonych standardów etycznych określonych w kodeksach zawodowych w randze ustaw, których przestrzegania pilnują samorządy zawodowe (jak mówi art. 17 ust. 1 Konstytucji RP: "W drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony."). Lekarz przed rozpoczęciem wykonywania zawodu składa przysięgę Hipokratesa, przyjmując określone standardy etyczne - za ich nieprzestrzeganie jest pozbawiany prawa wykonywania zawodu. Psycholog pedofil nie może prowadzić terapii molestowanych dzieci (sprawa Samsona). Sędzia kryminalista nie może sprawować zawodu sędziego itp., itd. Także ksiądz ma własną "etykę zawodu" i własny samorząd zawodowy - Kościół. Przyjmując święcenia kapłańskie zobowiązuje się do przestrzegania tej etyki. W przypadku księdza katolickiego w owym "kodeksie etycznym" jest nakaz celibatu. Kościół ustanawiając celibat miał na uwadze interes publiczny - celibat m.in. daje księżom więcej czasu na angażowanie się w sprawy parafian, ale i zapobiega problemom z dziedziczeniem kościelnego mienia. Jeżeli ksiądz go łamie, powinien być po prostu pozbawiony prawa jego wykonywania. Podobnie jak lekarz-łapówkarz, psychoterapeuta-pedofil i adwokat-kryminalista. Jeżeli ksiądz łamie prawo kościelne i się ukrywa - po prostu popełnia przestępstwo. A na dodatek szkodzi interesowi publicznemu, bo życie w zakłamaniu odbija się na jego relacjach z ludźmi i na jakości jego pracy. ewo_lucja

***

Pani Mimiko, a jednak brakuje Pani tego jedynego w życiu codziennym. Wiem co to tęsknić za ukochanym. Ja musiałam czekać na swojego męża prawie dwa lata, ponieważ on musiał mieć wizę na to żeby być razem ze mną. Ja mogłam go widywać tylko co parę miesięcy i niech pani mi wierzy, bardzo przez to było mi trudno. Moja rodzina uważała, że jestem stuknięta, żeby ciągnąć taki związek, a ja uparcie dążyłam do bycia razem i jesteśmy razem. Jestem bardzo szczęśliwa, że go mam blisko siebie i przepraszam, ale Pani nie wierzę, że Pani jest szczęśliwa w takim związku. Pani albo się sama oszukuje albo to Pani rzeczywiście pasuje, bo boi się Pani stałego związku z codziennymi sprawami i problemami. Boi się Pani, że zobaczy pani prawdziwego mężczyznę, który na co dzień jest zwyczajny i mniej romantyczny jak kiedy jest za Panią wytęskniony. A co Pani zrobi jak On pewnego razu postanowi być z Panią i tylko z Panią i zrzuci habit? Co Pani wtedy zrobi? Ja mam takiego znajomego, który był księdzem i po paru latach takiego jak pani związek postanowił skończyć z hipokryzją i zrzucił habit. Uważał, że posługa pasterska i kobieta jednak nie da się razem pogodzić. Ja uważam, że Pani partner może to kiedyś zrobić i co w tedy. Powie mu Pani, że tak w ogóle to Pani woli być na przychodne i jego decyzja jest bez sensu, bo tak było wygodniej? Ja bym chyba jednak się w głębi duszy cieszyła jak by facet jednak wybrał mnie, a nie coś innego. A Pani? genc76

***

Cóż, nie masz wyrzutów sumienia, czujesz się szczęśliwa, nie chodzisz do spowiedzi-no to idziesz w kierunku zatwardziałości serca. A wiesz czym to grozi? mundi8

***

W Waszej historii drażni mnie tylko jedno - hipokryzja. Ani seks, ani ksiądz, ani ukrywanie się przed ludźmi. Ale hipokryzja w stosunku do zasad, które się przyjęło i nadal uznaje za swoje. I żeby nie było - tak samo drażni mnie hipokryzja mężów, którzy zdradzają żony, twierdząc, że je niesamowicie kochają. To samo dotyczy zdradzających żon. Nie wierzę w Boga ani w katolicyzm tym bardziej. Nie uważam więc, że seks z księdzem to jakaś brudna sprawka. Ale okłamywanie samego siebie to jedna z bardziej obrzydzających mnie rzeczy na tym świecie. I myślę, że większość głosów oburzenia wynika właśnie z tego. Gdybyście się pobrali, albo po prostu zamieszkali razem bez tej gadki o Jezusie, na pewno głosów krytykujących byłoby dużo mniej. Byłoby ich też mniej, gdyby jasno było powiedziane: kochamy się , lubimy seks ze sobą, rozmowy i świetnie się rozumiemy, ale mój ukochany nie umie nic innego w życiu robić jak tylko odprawiać nabożeństwa i wygłaszać piękne kazania oraz grać dobrego, obowiązkowego kapłana, do którego wszyscy ciągną. Nigdzie nie zrobiłby takiego wrażenia swoją osobą, żeby się to przełożyło na konkretne pieniądze. Poza tym to już nie byłoby tak piękne, bo przecież widzimy co się dzieje z miłością, kiedy zakłada kapcie. Zapewniam, krytyki byłoby dużo mniej. Poza tym, to Pani drażliwe podejście do krytyki: do żadnego argumentu nie odniosła się Pani rzeczowo - ironizuje Pani, jest agresywna ("mam w dupie waszą krytykę"), ale nie odnosi się Pani do spokojnych argumentów. Czy upubliczniając swoją story spodziewała się Pani samych oklasków? To nieprawda, że ludzi oburza Pani związek z księdzem. Nie wszyscy są małomiasteczkowi. Proszę dokładnie przeczytać komentarze i nie być taką zaślepioną. tamiko

***

Wszystko pani może pisać ,tylko proszę niech pani nie pisze, że ten pajac jest dobrym księdzem. Może jest dobrym kochankiem, może będzie dobrym ojcem, ale na pewno nie jest dobrym kapłanem. Każdego dnia mówi swoim wiernym: bądźcie silni w wierze, wytrzymajcie a sam nie wytrzymał. Mógł po prostu wybrać inny zawód. Już udowodnił ,że ma jaja. Przespał się z panią. Niech udowodni jeszcze raz ze jest mężczyzną i przestanie być księdzem. raffilip

***

Przeczytałam w GW artykuł, a raczej wywiad z Panią i muszę powiedzieć, że upewniłam się teraz na 100% o tym, że należy znieść celibat w Kościele Rzymsko-Katolickim. Jak widać celibat jest TYLKO hipokryzją niczym więcej i unieszczęśliwia dwoje kochających się ludzi. Ja w to nie wierzę, że Pani jest szczęśliwa w tym związku. Pani tylko trzyma głowę do góry i stara się być silna. Uważam, że tak jak w protestanckim kościele, ksiądz może dzielić miłość do Boga i kobiety jednocześnie. Dlaczego miłość do Boga nie może pozwolić na posiadanie rodziny? Nie będę Moherowym beretem i nie zmieszam Pani z błotem, bo uważam, że również Pani "mąż" bardzo cierpi z powodu tej miłości i nie mocy dzielenia Pani i Boga jednocześnie. Nawet Ortodoksyjny Pop może mieć żonę i dzieci. Tylko nasza katolicka religia jest zacofana i unieszczęśliwia ludzi. Jest to bardzo nie rozsądne i nie etyczne, zmuszanie istoty ludzkiej do nienaturalnych zachowań. Ja tylko Panią podziwiam, za tę siłę i "optymizm". Ja sama nie jestem w łatwym związku i może dlatego jest mi Panią łatwiej zrozumieć. Mam męża Muzułmanina i to się nie wszystkim podoba, ale w takim świecie żyjemy, że musimy walczyć z krytyką innych i najlepiej jak będziemy tacy jak inni tylko po to, żeby uniknąć krytyki i niechęci. Ale po co? Lepiej walczyć o swoje szczęście i wolność. Tak więc, życzę Pani jak najwięcej tego szczęścia i żeby nikt Pani nie odbierał nadziei na to, że jutro będzie lepsze. Pozdrawiam i wspieram duchowo. genc76

Czytaj i dyskutuj na blogu www.mimika.blox.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.