Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Co Ty o tym sądzisz? Czy nasi zmarli domagają się ofiary z płonących zniczy, zapachu stearyny i kwiatów? A może jednak lepiej pomóc potrzebującym? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Ze zdumieniem przyjąłem tekst panów Kazimierza Bema i Jarosława Makowskiego "Szacunek dla zmarłych, solidarność z żywymi".

Autorzy głoszą tezę, że wszelkie przejawy pamięci o zmarłych, spotykane w naszym kraju w okolicach dnia Wszystkich Świętych, są obyczajami pogańskimi i że lepiej byłoby, żeby pieniądze przeznaczone na obchodzenie tych świąt przeznaczyć na uczynki miłosierdzia. Jestem w stanie zgodzić się z poglądem, że samo przyozdabianie grobów kwiatami i zniczami, które za kilka dni i tak znajdą się na śmietniku, jest gestem zupełnie pustym i ma proweniencję pogańską.

Jednak większość ludzi, którzy odwiedzają w tych dniach groby zmarłych, robi to w celu modlitwy, a przystrajanie grobów jest tylko zewnętrznym znakiem. To modlitwa jest tym, co zmarłym potrzebne jest najbardziej. Polacy, niestety, coraz bardziej się laicyzują, jednak praktycznie wszyscy wychowani w katolickiej tradycji, nawet jeśli nie są praktykujący, pamiętają o tym, aby nad grobem bliskich się pomodlić, przynajmniej uczynić znak krzyża, a nie tylko zaświecić znicz czy postawić kwiaty.

Zupełny sprzeciw budzi zestawianie przez autorów wydatków na kwiaty i znicze z wydatkami na "zakupione msze", jak to z "delikatnością" zostało nazwane. To przecież składanie Najświętszej Ofiary za dusze zmarłych jest istotą pamięci o nich. W przeciwieństwie do kwiatów i zniczy, które rzeczywiście nie są im potrzebne, tej ofiary potrzebują oni najbardziej.

Autorzy twierdzą, że zamiast "kupować msze", powinno się za te pieniądze świadczyć uczynki miłosierdzia. Dla uzasadnienia swojej tezy żonglują licznymi cytatami z Pisma Świętego, zgodnie z protestancką zasadą "Sola Scriptura". Odpowiem cytatem tylko jednym. Gdy w Ewangelii czytamy o tym, że kobieta namaściła Pana Jezusa olejkiem, a uczniowie szemrali przeciwko temu, mówiąc, że mogłaby lepiej rozdać pieniądze ubogim, Pan Jezus powiedział: "Czemu sprawiacie przykrość tej kobiecie? Dobry uczynek spełniła względem Mnie. Albowiem zawsze ubogich macie u siebie, lecz Mnie nie zawsze macie. Wylewając ten olejek na moje ciało, na mój pogrzeb to uczyniła" (Mt 26, 10-12). Wydawanie pieniędzy na chwałę Bożą jest tak samo ważne, jak uczynki miłosierdzia. Równie dobrze można by powiedzieć, że nie powinno się budować kościołów, tylko rozdać przeznaczone na to pieniądze ubogim. Chyba żaden chrześcijanin jakiegokolwiek wyznania tego nie powie.

Pamięć o zmarłych też ma swój wymiar świecki. To pamięć o zmarłych przodkach jest miarą naszego człowieczeństwa. Zarówno w skali rodziny, jak w skali narodu. Cytując wieszcza: "Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, Zapomnij o mnie!". Polacy masowo pamiętają o zmarłych: dbają o groby, upamiętniają miejsca śmierci (np. wypadków). Do czego prowadzi brak szacunku dla zmarłych, pokazywać może przykład niektórych krajów, np. Czechów, gdzie popularne jest po prostu pozbycie się ciała zmarłego bez żadnego obrzędu. Dokonuje się kremacji i rozsypuje prochy w anonimowym miejscu. Nie ma pogrzebu, nie ma grobu, zmarły jest jakby wyrzucany na śmietnik. To już nawet nie jest pogaństwo, bo nawet poganie jakieś obrzędy pogrzebowe mają, to jest zezwierzęcenie. Takie praktyki trzeba potępiać, a nie przyozdabianie grobów.

Autorzy napisali swój artykuł z protestanckiego punktu widzenia, przynajmniej jeden z nich deklaruje się jako teolog protestancki. Otóż nikt w Polsce protestantom nie nakazuje obchodzić obcego ich tradycji święta Wszystkich Świętych czy Dnia Zadusznego, nie nakazuje im przyozdabiania grobów, nie zmusza też nikt ich, aby modlili się za zmarłych czy uznawali ofiarny charakter mszy, co jest obce ich teologii. Ale niech protestanci też uszanują katolików i nie pouczają ich, jak mają obchodzić swoje święta i jak mają upamiętniać swoich zmarłych.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.