Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W Polsce klną wszyscy, wszędzie, beż żadnego zahamowania i zastanowienia. Im dosadniejsze przekleństwo i im bardziej podkreślona jego wymowa, tym lepiej. Klną dzieci (nie mówię o nastolatkach, to inna kategoria), nie zważając na dorosłych, klną dorośli i rodzice, nie zważając na dzieci, klną dziewczyny i chłopaki, klną mężczyźni w towarzystwie kobiet, ich dziewczyny też klną. Przeklinają ludzie w pracy, nie zważając na klientów (no i co z tego, przecież klienci też klną). Ludzie klną na ulicy, w pociągach, tramwajach, sklepach, kinach, restauracjach, kawiarniach. Jeden festiwal kurew, pierdolenia, chujów, chujów pierdolonych w dupę, chujostwo, pierdolonych kurew itd.

Nie ma żadnych granic, żadnego zahamowania, żadnego zastanowienia.

Nigdzie indziej nie spotkałem się z taką dosadnością, takim powszechnym użyciem, takim brakiem zahamowań i takim brakiem społecznej reakcji i refleksji. Mam wrażenie czasami, że gdy poruszam ten temat, ludzie są zaskoczeni, wydają się nie rozumieć, o co mi chodzi, jakby tego już zupełnie nie zauważali. Jest tu albo społeczne przyzwolenie, albo rezygnacja.

Ale jest za to cena. (...) Często narzekamy na niesłuszny wizerunek i stereotyp Polaka. Złe oceny nie są bezpodstawne. Język jest ważnym elementem wizerunku, wpływa na zachowanie i prezentację - odruchy, maniery, body language. My sami możemy sobie nie zdawać sprawy z tego, co inni zauważają. Prezencja jest ważna. Normy, standardy i granice są ważne. Etykieta i elegancja są ważne. Wulgarność i osiłkostwo nie są zaletami i nie są cenione.

Język jest wyrazem kultury, postaw, mentalności, stosunków międzyludzkich i życia społeczeństwa. Co ważniejsze i bardziej niepokojące, język nie tylko je wyraża, ale też je kształtuje. Dobrze nam to na przyszłość nie wróży . "Kurwy" "chuje" i "pierdolić" nie są "modern", nie są "avangard", nie są oznaką otwartych horyzontów i "światowości". Nie przybliżają Polaków do współczesnego świata, lecz odwrotnie, oddalają, a na dodatek oddalają nas w codziennym życiu wzajemnie od siebie.

Kilka wybranych scen.

1. Jestem w Piotrze i Pawle. Bardzo dobry sklep, młody człowiek za ladą jest przyjacielski i pomocny. Mam problem z moją nową kartą płatniczą, transakcja nie przechodzi. Tłumaczę, że to nowa karta, on mnie rozumie: "Trzeba iść do banku i ich opierdolić". Szczęka mi opadła. "Trzeba iść i ich opierdolić" - radzi mi po raz drugi. Kobiety i dzieci w kolejce za mną. Nie chcę go publicznie krytykować. Mówię tylko: "Trzeba uważać na język". Jest zaskoczony, ale i zawstydzony. Nie był świadomy niestosowności, jaką popełnił.

2. Wieczór sylwestrowy. Wychodzę z Jamesem, moim synem, na poznańską starówkę, żeby coś zjeść i porozmawiać o kończącym się roku. Znajdujemy restaurację La Rambla. Ładne miejsce, siadamy przy barze. Podjadamy tapas i rozmawiamy. Kilka metrów od nas kucharz rozmawia z kelnerem. Co drugie słowo: kurwa, pierdolone, podpierdalać, wkurwiać itp. To nie kłótnia, lecz przyjacielska rozmowa. Żadnej refleksji, że nie są sami, że są w pracy, a na sali są goście.

3. Galeria handlowa. Kobiety, profesjonalnie ubrane, na przerwie z biura, idą obok mnie i dyskutują, że ktoś komuś coś podpierdala, szef komuś wciska chujostwo...

4. Siedzę w biurze miasta Poznań, obok mnie siedzi ojciec z cztero-pięcioletnim dzieckiem na kolanach, rozmawia z kimś przez telefon o biznesie. Dobry poprawny polski. Nagle: "Te pierdolone chuje", "powiedz tym chujom", "niech spierdalają" itd.

5. Poznańska Fara, wychodzimy z rannej mszy wielkanocnej. Jakaś rodzina się zastanawia: "To co teraz, kurwa, robimy?".

Bardzo chciałem się pozytywnie się nastawić, wytłumaczyć sobie, że to ja jestem wyobcowany i nie rozumiem już ludzi, języka, kultury i obyczajów, ale mi się to nie udało. Nie mogę znaleźć wartości i normalności w tej codziennej i powszechnej wulgaryzacji życia. Próbowałem to sobie wytłumaczyć trudem zmian politycznych i ekonomicznych czy nawet słabszą siłą nabywczą złotówki, ale byłem w krajach dużo biedniejszych, gdzie ludzie jednak bardziej się szanowali.

Zacząłem więc pisać i utknąłem na tytule: "Czy język polski jest najbardziej schamiałym językiem i tego reperkusje". Im bardziej jednak zastanawiałem się nad słowem: "schamiały", tym więcej miałem wątpliwości. To by oczywiście obraziło ludzi, moich rodaków. Nikt nie chce być nazywany chamem. Chociaż moim celem jest wywołanie reakcji, to nie jest nim obraza. Może więc: "Czy język polski jest najbardziej wulgarnym językiem?". "Wulgarnym" też jednak ma dość emocjonalny charakter i jestem przekonany, że ludzie nie chcieliby takiej etykiety. Zdecydowałem się na tytuł, w którym użyję tylko czysto opisowych, pozbawionych już emocjonalnego charakteru wyrazów. Tytuł który nie obrazi czytelników:

"Czy język polski jest najbardziej skurwionym, schujonym i spierdolonym językiem?".

James mówi mi, że wszyscy klną. Dopiero uczy się polskiego, ale rozumie już stopnie przekleństw i ich dosadność. Nie lubi tego w Polsce. Chociaż słucha rapu, gangsta rapu i hip-hopu, których teksty nie są subtelne i sam też potrafi się zapomnieć, to jednak polskie przekleństwa go rażą - to zupełnie inna liga. Próbuję mu tłumaczyć, że ze zmianami politycznymi ludziom może się trochę pomieszało. Tak pragnęli wolności, że gdy ją dostali, to nie chcieli już żadnych ograniczeń. Z czasem będzie normalne, znudzi im się i zacznie razić, będą przywiązywać większą wagę do swojego otoczenia, przestaną to aprobować. James się nie zgadza. W jego przekonaniu jest już za późno. Słowa stracą oryginalne znaczenie i będą tylko znakami interpunkcji. Nie podoba mi się, dokąd ta rozmowa prowadzi. Nie mogę też sobie wyobrazić, że "kurwa" i "chuj" będą tylko przecinkami bez treści. James mówi mi, że jedna z jego koleżanek w szkole zamierzała napisać pracę na ten właśnie temat, ale została od tego "pedagogicznie" odwiedziona. Nieodpowiedni temat dla licealistki. Szkoda! Myślę, że to właśnie świetny temat dla młodych ludzi w Polsce. Im wcześniej zaczną się sami nad tym zastanawiać, tym lepiej dla nich. To powinna być szóstka za samą myśl!

(tytuł i skróty od redakcji)

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.