Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Śmiech. Właśnie to jest reakcją na wasze wymachiwanie rękami, wznoszenie okrzyków i dzikie szarpanie się.

Bp. Ryczanie, abp. Głodziu. Do Was kieruję te słowa i Wam podobnym. Gratuluję Wam każdego publicznego wystąpienia, homilii, wywiadu. Ojcze Rydzyku! Kibicuję Wam ze wszystkich sił. Wiecie dlaczego? Świat, który znacie, już przebrzmiał, wasze harce, zaciśnięte szpony sprawiają jedynie, że to co tak bardzo próbujecie zachować, przecieka Wam przez palce.

Powiem Wam coś w tajemnicy: nie sprawujecie już rządu dusz. Właśnie wymieracie jak dinozaury. Nie przystosowaliście się do zmieniających się warunków. Ewoluujące społeczeństwo bezlitośnie się Was pozbędzie.

I Ciebie również, prezesie Kaczyński. Dlaczego? Nie tylko z powodu zmiennej maski, którą ubierasz, gdy zachodzi potrzeba, by zarobić rubla. Nie tylko dlatego, że jesteś populistą, który nie dbając o ten kraj i naród używa jego uczuć do zabawy w wojnę. Nie tylko dlatego, że wygnałeś posła Poncyliusza i poseł Kluzik, a wraz z nimi nadzieję na normalną opozycję. Nie tylko z powodu Wawelu, który zmniejszyłeś do rozmiarów nowej legendy PiS-u, nie tylko za krzyż i krzyżowców, którym patronujesz! Wiesz dlaczego?

Dlatego, że nie debatuje się teraz o finansach, o emeryturach, o prywatyzacji, o nadchodzącym euro, o aborcji i na temat wielu innych palących problemów. Zamiast tego rozmawia się o Twojej kondycji psychicznej.

Nie piszę, by bronić Donalda Tuska. Ale powiem szczerze: na Waszym tle jest on jak promieniujące gwiazda, jak słońce (Peru J). Dziękuję za wreszcie normalne rządy. Za to, że nie traktuje się "krzyżaków" zbyt poważnie. Tego oczekiwałem. Rozsądek to ważna cecha rządzących. Dziękuję, że powiedział Pan, że nie jest od tego, by bić mnie po głowie i wyciskać ze mnie pot i pieniądze w imię lepszej przyszłości moich wnuków. Czekam jednak na kolejne reformy, także te śmiałe. Proszę mnie nie zawieść.

Na koniec chcę zaprotestować przeciwko wrzucaniu kościoła toruńskiego i łagiewnickiego do jednego worka. PiS-u i PO, "krzyżaków" i ludzi, którzy zebrali się by ich wyśmiać.

Moje pokolenie zalegalizuje aborcję, rozliczy was za Komisję Majątkową, opodatkuje, ściągnie krzyże z urzędów i szkół, i schowa je głęboko. Nie w wojnie przeciwko Bogu czy nauce Kościoła, nawet nie przeciwko Waszej ślepocie i zatwardziałości, a dlatego, że tak widzę ten kraj i jego przyszłość. Także dlatego, że tak widzi go konstytucja.

I jeszcze jeden powód, którego nie zrozumiecie. Zbyt zajęci toczeniem swej małej wojenki, jesteście skupieni na tym by grać "przeciwko". Ja zaś będę działał, bo czegoś chcę, bo coś jakoś widzę, bo mam określony pogląd na daną sprawę. Tak, to straszne prawda? Niezrozumiałe! Jak można walczyć o coś, a nie przeciwko komuś!

Zrobimy to wszystko jako katolicy, bo wierzymy, że człowiek musi mieć wybór i wolną rękę. Że sam potrafi dokonać wyboru, a ponad to, że ma do tego niezbywalne prawo, którego nikt nigdy nie zakrzyczy.

Wierzę, że nie jestem w tym sam. Choć są ludzie młodzi o innych poglądach, całkowicie odmiennych, to już widzieliście nas na Krakowskim Przedmieściu. Wielu pisze, że to tylko zryw. Że nie ma nad nami politycznego opiekuna. Jasne, że nie ma. Ale to nie był zryw, to było ostrzeżenie.

Wasz czas minął, my nie jesteśmy tacy jak Wy. Wierzymy w rozdział państwa i Kościoła, w kraj neutralny religijnie i światopoglądowo, w język polityki, który jest wolny od dzikich wrzasków: "hańba" i "zdrajcy". Wreszcie także w to, że nawet jako katolik jestem na tyle wolny, dojrzały i dorosły, że Kościół prawnie nie musi mi zabraniać aborcji. Jako osoba wierząca sam to wybiorę, a jeśli jestem niewierzący, to mam takie samo prawo do tych samych rzeczy, jak moi sąsiedzi z Zachodu. A ja, prywatnie, wierzę głęboko w dialog i rozmowę. Czyli stoję tam, gdzie stało "Zomo", a moje podejście prowadzi do "kapitulacji".

Panie Prezesie, Pana czas oszczerstw, haków, opluwania, obrzucania błotem już się skończył. Dziś się z Pana śmieję. Jutro odwrócę się i odejdę, znudzony. I nic już, żadne wrzaski, pojękiwania, dzielenie ludzi Panu nie pomogą. Po prostu Pana zapomnę. Życzę Panu, z głębi serca, przyjemnego pobytu z Sulejówku i politycznym niebycie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.