Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Ból bliskich po śmierci rodzin w katastrofie takiej jak Smoleńska - ogromnej w jej tragicznym obrazie, liczbie ofiar i ich randze - będzie długo nie do ukojenia. To jest ból zwykły, ludzki, normalny. Być może niektórzy cierpią mocniej, bo jest w tej katastrofie coś jeszcze - można jej było zapewne uniknąć. Z taką śmiercią "do uniknięcia" trudniej się pogodzić. Niektóre z rodzin ofiar nadają tej katastrofie, tym śmierciom, odcień polityczny. Odcień zaniedbań władz, zamachu, spisku.

Próbuję wejść w buty tych ludzi, cierpiących przed kamerami i mikrofonami, na żywo. W odczuciu rodzin ofiar - jakichkolwiek ofiar, jakiejkolwiek katastrofy! - procedury są ZAWSZE niewystarczające. Oczekiwania pomnożone przez żal, przez żałobę, nie będą nigdy do stuprocentowego zaspokojenia. Krewni zmarłych skłonni będą uwierzyć w zapewnienia jakiegokolwiek "Macierewicza", który obieca im wyjaśnienie przyczyn wypadku, przyśpieszenie śledztwa. Taka jest istota żałoby.

Teraz słucham smutnego, łamiącego się głosu Andrzeja Melaka... Stracił w tej katastrofie brata. Robi swoje katharsis, psychologicznie zrozumiałe. Opowiada różne rzeczy; nie brzmią skandalicznie, być może są świadectwem jakichś zaniedbań władz polskich i rosyjskich tuż po katastrofie. Podejrzewam, że wiele rzeczy można było zrobić lepiej.

Ale czy mieliśmy procedury na tę bezprecedensową katastrofę? Najmniejsza niezręczność, najmniejsze uchybienie, po stronie lekarzy i prokuratorów, władz rosyjskich czy polskich, w stanie żałoby urasta do rangi wielkiej rany. To zrozumiałe. Nie twierdzę, że zaniedbań nie było. Trzeba to z pewnością badać, wyjaśniać. Wchodzę więc w buty tych ludzi i rozumiem ich.

Próbuję też wejść w buty Antoniego Macierewicza. Ale chyba nie chcę. Bo byłoby to wejście w buciory człowieka robiącego ordynarną hucpę, tragiczne, przedstawienie na potrzeby... Właśnie, na potrzeby czego? Zaspokojenia politycznej frustracji, żądzy zemsty?

Proszę Państwa, oto Pierwszy Specjalista Publicznej Wiwisekcji. Wstyd.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.