Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Co napisała Kinga Dunin w swoim felietonie.

Czekamy na wasze listy. Piszcie: listydogazety@gazeta.pl



Kinga Dunin obraziła się na kandydatów na prezydenta i nie pójdzie na wybory. Nie zagłosuje na Jarosława Kaczyńskiego, to oczywiste, nie trzeba o tym pisać. Nie zagłosuje też na Bronisława Komorowskiego. To zły kandydat - ma staroświeckie wąsy, traktuje kobiety - jak wszystkich pozostałych - protekcjonalnie, był kiedyś myśliwym i najważniejsze - niczego nie obiecał kobietom, w szczególności feministkom.

Wszystko to razem prowadzi do nieuniknionego wniosku: trzeba siedzieć w domu w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku i przyglądać się z satysfakcją, jak po raz kolejny prezydentem zostaje kandydat Radia Rydzyk i większości episkopatu. Jarosław Kaczyński nie będzie się feministek, ani kobiet pytał o zdanie. Przekształci Polskę w zaściankowe państewko kierowane przez katolickich ideologów sarmatyzmu na czele z Rafałem Ziemkiewiczem. I o to chodzi - wtedy feministki będą miały jasnego i oczywistego wroga i w swojej oblężonej twierdzy będą opowiadać o swoim prześladowaniu. Aby tak dalej. Niech rządzi Ziemkiewicz, Rydzyk i Kaczyński. Powodzenia.

Wróćmy jednak do złego kandydata - Komorowskiego. Jest zły, bo nic nie obiecał. Gdyby coś obiecał, cokolwiek, byłoby fajnie. Ale niestety nic z tego. Platforma też nic nie obiecała kobietom. Coś jednak zrobiła. Rząd Platformy stworzył ustawę zgodnie z którą, sąd może eksmitować z domu/mieszkania osobę stosującą przemoc wobec swojej rodziny. A następnie Platforma przepchnęła tę ustawę przez Sejm i ustawa obowiązuje.

Nie wiem jak sądy ją stosują, ale ustawa już jest. To chyba powinno być dla kobiet, w szczególności feministek, istotne? Czy chodzi tylko o mówienie? W czasach kiedy rządziła lewica, a ministrami były feministki, pani Środa i Pani Jaruga-Nowacka, dużo się o prawach kobiet mówiło. Ale działo się niewiele. Powstała jedynie ustawa o "całkowitym zakazie bicia dzieci", która nie przeszła przez Sejm i która nie zawierała żadnych mechanizmów ochrony rodzin przed przemocą. Był tylko "zakaz". Był to projekt bardzo podobny do "całkowitego zakazu aborcji" albo "całkowitego zakazu pornografii".

Tak więc Platforma jest zła, bo robi a nie mówi. W mówieniu silniejsze są feministki i ich elokwentny faworyt - Jarosław Kaczyński. Umiarkowani przeciwnicy religijnej dyktatury są najgorsi, bo są umiarkowani, letni, nie wiadomo czego się po nich spodziewać. Nie ma w nich ognia proroków. Nie idźcie na wybory. Czekajcie na proroka feminizmu na białym koniu. Na pewno nie przybędzie. Jak Godot.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.