Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Kandydaci, którzy są skazani lub w stosunku do których toczą się w sądach sprawy, zwłaszcza z paragrafów kodeksu karnego nie powinni mieć najmniejszej szansy zgłaszania swoich kandydatur. Jak może tzw. "szary obywatel" w naszym kraju mieć szacunek dla prawa, jeśli na Najwyższy Urząd w państwie może kandydować kryminalista? Czy gdziekolwiek w świecie jest taki kraj demokratyczny, gdzie istnieje taka możliwość?

Myślę, że po 20 latach wolności mamy prawo domagać się, aby skazani nie mieli takiej szansy. Z tego co mi wiadomo, z bagażem wyroków jakie ma jeden z kandydatów, nie mógłby kandydować na radnego w żadnym samorządzie gminnym. Dlaczego więc może być wybrany Prezydentem Najjaśniejszej RP i być strażnikiem Konstytucji? Potrzebna jest w tej sprawie specjalna ustawa przyjęta przez Sejm, a może poprawka w Konstytucji RP?

Poza tym, z uwagi na bardzo duży koszt wyborów prezydenckich uważam, że wszyscy kandydaci winni być szczegółowo przebadani przez niezależne konsylium lekarskie, które określiłoby zdolność do sprawowania tego urzędu.

Poza wszystkim uważam, że bezpośrednie wybory Prezydenta winny być w naszym kraju możliwie szybko zlikwidowane. Należałoby przemyśleć czy nie byłoby lepiej i taniej gdyby w przyszłości Prezydenta RP wybierały Sejm i Senat na wspólnym posiedzeniu ilością 2/3 głosów, oczywiście po wprowadzeniu odpowiednich poprawek w Konstytucji RP.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.