Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Z artykułu Jacka Żakowskiego: "To nie Princeton, to Warszawa" z 10 maja 2010 r., można było się dowiedzieć o fiasku konferencji organizowanej przez Uniwersytet Warszawski na temat "Prawne i etyczne aspekty humanitarnej ochrony zwierząt". Powodem miało być wycofanie swego udziału przez trzech uczestników konferencji, którzy motywowali swą decyzję przyjazdem na konferencję Petera Singera, popierającego prawo do aborcji i eutanazji. Konferencja odbędzie się w warszawskiej księgarni Traffic.

Impulsem do napisania tego listu była podobna sytuacja, która miała miejsce na Uniwersytecie Zielonogórskim, a dotycząca konferencji na temat "Teorii ewolucji i Inteligentnego Projektu" (ID).

Ta konferencja odbyła się co prawda w terminie i w przewidzianym miejscu, ale prawdopodobnie dzięki przezorności organizatorów, którzy zaprosili wykładowców reprezentujących tylko jedną opcję - w tym przypadku zwolenników ID, a więc zdecydowanych przeciwników darwinowskiej teorii ewolucji.

Gdy pytałem organizatorów owej konferencji, dlaczego nie brali w niej udziału naukowcy uważający inaczej - padła podobna odpowiedź co w artykule Żakowskiego - o nazwiskach, które nie powinny ukazać się obok siebie!

Apeluję do przyszłych organizatorów i potencjalnych uczestników podobnych konferencji na polskich uczelniach: Kochani - nie pozbawiajcie studentów różnorodnego spojrzenia na podstawowe sprawy dotyczące życia! To na studiach jest właśnie miejsce i czas, aby je przemyśleć i przedyskutować! Nikomu nie przyniesie ujmy, że przed nim, albo po nim występował będzie człowiek głoszący inne poglądy - tym bardziej, że nie boją się tego w Princeton!

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.